Ogromne zainteresowanie Nocą Muzeów na zamku. Sale i komnaty wypełniły się zwiedzającymi

1 godzina temu

Przewodniczką po zamkowych sekretach była Zuzanna Przybyłek, która na co dzień wita gości w recepcji, a tej nocy podjęła się zaszczytnego zadania oprowadzenia zwiedzających.

- To wyjątkowa sytuacja, kiedy można zobaczyć zamek w zupełnie innym stylu niż za dnia, gdy wnętrza rozświetlają promienie słońca- - witała pierwszą grupę zwiedzających, których w sumie było ponad 100 osób przewodniczka.

Od skromnego dworku do neogotyckiej perły

Podczas spaceru przewodniczka szczegółowo nakreśliła bogaty rys historyczny obiektu.

Początki zamku w obecnym kształcie sięgają 1828 roku. To wtedy generał Jan Lipski – ostatni adiutant ostatniego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego – sprzedał majątek w Rokosowie hrabiemu Józefowi Mycielskiemu i jego żonie Karolinie Zwodzickiej. Małżeństwo postanowiło osiedlić się tu na stałe wraz z siedmiorgiem dzieci.

W miejscu dzisiejszego zamku stał wówczas niewielki dworek otoczony fosą. Nowi właściciele zdecydowali o jego wyburzeniu, choć relikt dawnej fosy oraz dwa wybudowane mosty przetrwały do dziś. Sam proces powstawania zamku kryje w sobie fascynującą, choć smutną historię. Główne szkice rezydencji powstały bowiem przy aktywnym udziale hrabiny Karoliny, niezwykle utalentowanej artystycznie kobiety. Projektowała ona dom marzeń we współpracy Fryderykiem Augustem Stülerem, niezwykle cenionym wówczas architektem.

Hrabinie nie było jednak dane zamieszkać w Rokosowie. Choć mury zamku stanęły w 1850 roku, Karolina zmarła rok wcześniej (w 1849 roku) i została pochowana na warszawskich Powązkach. Śmierć architektki wpłynęła na ostateczny układ wnętrz - zrezygnowano z typowo kobiecych pomieszczeń, takich jak buduar przy sypialni, a układ przestrzenny przearanżowano pod potrzeby wdowca wychowującego dzieci.

Budowla powstała na rzucie prostokąta, ma trzy kondygnacje, a jej dwie charakterystyczne baszty wznoszą się o jedno piętro wyżej. Całość wieńczy przepiękny krenelaż, który niczym korona zdobi zamek.

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ ZAPOWIEDŹ

https://gostynska.pl/kultura/iii-rokosowo-horse-show-juz-za-miesiac-co-w-tym-roku-bedzie-sie-dzialo-na-jednej-z-najwiekszych-imprez-dla-koniarzy-w-wielkopolsce/PAC8dFTY3z9zlgzajBuz

Architektoniczne perełki w blasku księżyca

Trasa nocnego zwiedzania wiodła przez najbardziej spektakularne sale, zaczynając od Sali Kolumnowej. Wzrok gości przykuwały tam oryginalne, marmurowe kolumny podtrzymujące dekoracyjne sklepienie krzyżowe w stylu angielskiego gotyku. Z okien sali oraz przyległego tarasu zebrani mogli podziwiać rozległy, zabytkowy park, będący od kilku lat areną słynnych pokazów jeździeckich Rokosowo Horse Show (wcześniej Konie i Powozy w Rokosowie.

Kolejnym punktem była była Sala Bankietowa zachwycająca oryginalnym, dębowym sufitem z motywami roślinnym:

  1. Rozety i szyszki - przepiękne kwiatowe rozety na suficie powtarzają się konsekwentnie na drzwiach w całym zamku.
  2. Stolarka drzwiowa: choć ramy drzwiowe są nowe (odtworzone na wzór historycznych), to same ościeżnice są oryginalne i poddane procesowi mazerowania.

Duże wrażenie na odwiedzających zrobił dawny Ogród Zimowy (oranżeria). Pod tą przestrzenią znajdują się piwnice, w których w czasach świetności stacjonowała służba oraz zamkowy pleban – zamek był bowiem w pełni samowystarczalny. W oranżerii zachował się także unikatowy zabytek techniki: jedyny przetrwały kanał dawnego systemu grzewczego. Ciepłe powietrze z pieca usytuowanego w piwnicy krążyło specjalnymi wlotami wentylacyjnymi po całym budynku.

Ukryte symbole i wielkie tragedie

W najmniejszej z sal - Sali Kameralnej, która pierwotnie była dwupoziomową kaplicą - przewodniczka zwróciła uwagę na złocone aniołki podtrzymujące sklepienie. Figury te trzymają w dłoniach herb Dołęga. Dawniej sufit w tym pomieszczeniu miał barwę głębokiego błękitu i był usiany złotymi gwiazdami.

Z kolei w Sali Lustrzanej na gości czekały jedyne ruchome elementy wyposażenia, które przetrwały od momentu powstania zamku: monumentalne, zabytkowe lustra. Choć na ich ramach widać już pęknięcia, wciąż dumnie prezentują rzeźbiony herb Dołęga.

Trudne rzemiosło historii: Czartoryscy i czasy powojenne

Ogromne koszty budowy (wynoszące około 500 tysięcy talarów) przerosły finansowo rodzinę Zamoyskich. W 1867 roku syn Józefa sprzedał zadłużony zamek za znacznie niższą kwotę (300 tysięcy talarów) rodzinie Czartoryskich - księciu Adamowi i jego żonie Elżbiecie.

Księżna Elżbieta zapisała się w pamięci lokalnej społeczności jako niezwykle dobroduszna kobieta. Choć pierwotnie chciała wstąpić do zakonu, stała się niezwykle oddaną żoną dla starszego o 20 lat męża (którego opiekuńczo pielęgnowała podczas paraliżu) oraz kochającą matką. To właśnie na jej cześć od niedawna w Rokosowie organizowane są dziecięce pikniki pod nazwą Imieniny Elżbiety.

Z jej postacią wiąże się też poruszająca historia: po przedwczesnej śmierci dwuletniej córki Wandzi, zrozpaczona księżna nie potrafiła pochować dziecka. Ciało dziewczynki spoczywało w zamkowej kaplicy, gdzie matka codziennie się modliła. Dopiero po śmierci Elżbiety pod koniec XIX wieku obie spoczęły w jednej trumnie.

W 1939 roku Czartoryscy zostali zmuszeni do opuszczenia Rokosowa przez władze okupacyjne. W zamku osiedlił się Niemiec o nazwisku Kessel, który – jak wynika ze wspomnień dawnych pracowników – traktował mieszkańców dobrze, dzięki czemu wojna przebiegła tu stosunkowo spokojnie. Choć uciekający pod koniec wojny Niemcy splądrowali wnętrza, sam zamek nie ucierpiał fizycznie.

W czasach PRL mieściła się tu szkoła, magazyny PGR, a w latach 2002-2023 pełnił rolę Ośrodka Integracji Europejskiej.

Współczesny renesans

Obecnie, po gruntownym remoncie sfinalizowanym dwa lata temu, obiekt funkcjonuje jako Zamek Wielkopolski w Rokosowie i znajduje się pod opieką Wielkopolskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Podczas ostatnich prac restauratorskich, na podstawie zdjęć archiwalnych, z powodzeniem odbudowano zniszczoną w przeszłości Salę Słońca, która w okresie neogotyckim służyła jedynie jako zewnętrzny taras. Dziś to nowoczesna, jasna przestrzeń urządzona w stylu shabby chic, wykorzystywana do organizacji konferencji, przyjęć oraz popularnych koncertów relaksacyjnych.

Nocną wycieczkę zwieńczył spacer przez dawną bibliotekę (Salę Kolebkową), wizyta w łazience skrywającej jedyne oryginalne okno z 1850 roku oraz wejście na drugie piętro. Ta przestrzeń, dawniej przeznaczona dla służby (w dobudówce wzniesionej przez Czartoryskich przed 1900 rokiem), mieści dziś strefę gastronomiczną oraz luksusowe pokoje gościnne.

Całość zwiedzania zakończyła się w reprezentacyjnym Apartamencie Książęcym.

W trakcie Nocy Muzeów goście mieli także okazję spróbować przepysznych wypieków własnej roboty z zamkowej kawiarenki.

Idź do oryginalnego materiału