PGE Budowlani Łódź grają dalej w pucharze Polski. Do zwycięstwa nad ŁKS-em Commercecon potrzebny był tie-break

1 dzień temu

Problemy ŁKS-u przed derbami Łodzi

Godzinę przed derbowym starciem w pucharze Polski ŁKS Commercecon Łódź poinformował o problemach zdrowotnych Anny Pawłowskiej. Libero Wiewiór nie mogła wziąć udziału w tym meczu i nie zagra także w najbliższym meczu Ligi Mistrzyń, przeciwko najlepszej drużynie w Europie - A. Imocco Volley Conegliano. Wszystko z powodu zakażenia bakterią, jakie wykryto i byłej siatkarki Volleya Wrocław.

Na pozycji libero w spotkaniu przeciwko PGE Budowlanym Łódź wystąpiła doświadczona Regiane Bidias, która już pokazała w poprzednim sezonie, iż jest w stanie poradzić sobie w każdym miejscu na boisku.

Przygniatająca przewaga PGE Budowlanych

Sam mecz rozpoczął się dobrze dla ŁKS-u, bo od prowadzenia biało-czerowno-białych 3:1. Później nastąpiło jednak kompletne załamanie ich gry. PGE Budowlani zdobyli uwaga… aż 10 punktów z rzędu. Po ataku Buterez, która obiła ręce Darii Szczyrby było już 10:3 dla gości tego meczu. Później podopieczne trenera Biernata nieco się rozluźniły, a po autowym ataku Mai Strock wynik, który widniał na tablicy w Sport Arenie, to już tylko 15:11 dla Budowlanych. Końcówka jednak znów w pełni należała do niebiesko-czerwono-białych. PGE Budowlani wygrali 25:15 po skutecznym ataku Pauliny Damaske.

Niesamowity powrót ŁKS-u Commercecon

Druga partia zaczęła się równie źle dla gospodyń. Po ataku byłej siatkarki ŁKS-u ze środka - Joanny Lelonkiewicz było już 5:1 dla Budowlanych. Piłki po jej ataku nie zdołała podbić ani Anna Obiała, ani Angelika Gajer. Tym razem jednak Wiewióry wcześniej zaczęły odrabiać straty. Po ataku Brambilli, która w tamtym momencie była najskuteczniejszą siatkarką ŁKS-u, było 17:15 dla Budowalnych. W końcówce miało się jednak wrażenie, iż to właśnie siatkarki prowadzone przez trenera Biernata pewnie zmierzają po zwycięstwo. Paulina Damaske wyprowadziła swój zespół na prowadzenie 23:18 i wydawało się, iż nic złego nie może się już Budowlanym stać. Wtedy właśnie na przekór wszystkim ŁKS Commercecon postanowił pokazać, iż może. Na zagrywce pojawiła się Thana Fayad i wtedy ełkaesianki zaliczyły imponującą serię siedmiu punktów z rzędu, wygrywając 25:23 i nieoczekiwanie doprowadzając do remisu 1:1 w setach.

PGE Budowlani Łódź stracili kontrolę nad tym spotkaniem. Na początku trzeciej partii to ŁKS przeważał i prowadził 10:6 po ataku Thany Fayad. Kanadyjka bardzo dobrze wprowadziła się w ten mecz. Chwilę później sytuacja wyglądała jeszcze gorzej dla Budowalnych, które popełniały kolejne błędy. Po autowym ataku z drugiej linii Buterez mieliśmy już 11:6 dla ŁKS-u Commercecon. Biało-czerwono-białe grały jak natchnione. 10 punkt w tym spotkaniu zdobyła Daria Szczyrba, dając Wiewiórom prowadzenie 15:10. Goście stopniowo zaczęli odrabiać straty. Damaske miała choćby w górze piłkę, która mogła dać kontakt z ŁKS-em, ale przestrzeliła. To samo można powiedzieć o Brunie Honorio, która została wyblokowany. ŁKS skontrował i prowadził już 20:17. W samej końcówce zrobiło się trochę nerwowo wśród kibiców ŁKS-u Commercecon, bo prowadził już 24:19 i wtedy Budowlane wygrały trzy kolejne akcje. Emocje jednak zakończyła pewny atakiem Mariana Brambilla.

Czwarty set to jednak powrót całkowitej dominacji PGE Budowlanych Łódź. Faworytki tego spotkania w pewnym momencie prowadziły choćby 19:6, gdy Paulina Damaske ustrzeliła zagrywką Marianę Brambillę, zdobywając drugiego asa serwisowego w tym meczu. Od pewnego momentu jasne było, iż zwycięzca 1/8 finału zostanie wyłoniony w tie-breaku. Nie zmieniła tego choćby dobra końcówka w wykonaniu ŁKS-u Commercecon, który na jeden punkt rywalek odpowiedział sześcioma swoimi. Z wyniku 6:19 zrobiło się 12:20. przez cały czas przewaga Budowlanych była jednak ogromna. Formalności dopełniła Paulina Damaske, a jej zespół wygrał 25:15.

Decydującego seta lepiej rozpoczęły gospodynie. Dwa kontrataki ŁKS-u i mieliśmy 2:0 dla Wiewiór. Problem z kończeniem ataków miała Karolina Drużkowska, a na domiar złego dla PGE Budowlanych, w tej drużynie nie funkcjonowało przyjęcie. Podopieczne Adriana Chylińskiego wygrywały już 4:1. Później fatalny błąd przy wystawie popełniła jeszcze Justyna Łysiak, wrzucając w siatkę Rodicę Buterez. Na tablicy było już 6:2 dla ŁKS-u Commercecon. Niebiesko-biało-czerwone wróciły jednak do gry. Bruna Honorio obiła ręce Brambilli i było już tylko 9:8 dla ŁKS-u. O czas poprosił Adrian Chyliński, ale już w pierwszej akcji po krótkiej przerwie Bruna Honorio doprowadziła do remisu, zupełnie myląc swoją rodaczkę - Marianę Brambillę. Chwilę później asa dołożyła Damaske. Był to czwarty punkt z rzędu dla PGE Budowlanych, które już były na prowadzeniu 10:9. Trener Chyliński znów poprosił o czas na rozmowę ze swoimi podopiecznymi. Koncertowo spisała się w końcówce brazylijska siatkarka po stronie PGE Budowlanych. Zmiana Mai Storck na Bronę Honorio zdecydowanie opłaciła się Maciejowi Biernatowi. Budowlani wygrali 15:12 po autowym ataku Darii Szczyrby.

ŁKS Commercecon Łódź 2:3 PGE Budowlani Łódź
(15:25, 25:23, 25:22, 15:25, 12:15)

ŁKS Commercecon: Gajer, Brambilla, Nowak, Fayad, Szczyrba, Obiała, Bidias (L); Stefanik, Fayad

PGE Budowlani: Grabka, Damaske, Lelonkiewicz, Storck, Buterez, Planinšec, Łysiak (L); Drużkowska, Honorio

Idź do oryginalnego materiału