Piłka nożna 2. liga. Druga bolesna lekcja z rzędu. Podhale rozbite w Łęcznej

podhaleregion.pl 1 dzień temu

NKP Podhale Nowy Targ po raz drugi z rzędu musiało przełknąć gorycz bolesnej porażki w rozgrywkach Betclic 2 ligi. Tydzień po dotkliwej domowej przegranej 2:5 z Hutnikiem Kraków tym razem nowotarżanie w takich samych rozmiarach przegrali na wyjeździe z Górnikiem Łęczna 2:5.

Można było przypuszczać, iż po poprzednim nieudanym występie Podhale wyjdzie na boisko w Łęcznej wyjątkowo zmobilizowane. Trener Tomasz Kuźma próbował wstrząsnąć zespołem i zdecydował się na sporo zmian w wyjściowej jedenastce. Nie przyniosły one jednak oczekiwanego efektu.

Od pierwszych minut więcej konkretów było po stronie gospodarzy. Podhale próbowało odpowiadać, ale w jego poczynaniach ofensywnych brakowało tempa, zdecydowania i przede wszystkim wiary, iż można zagrozić rywalowi. W 17. minucie zablokowany został strzał Gozdeckiego, a sześć minut później z dystansu uderzył Kołtański, zmuszając bramkarza Górnika do odbicia piłki na rzut rożny. Swojej szansy zza pola karnego szukał również Seweryn, ale jego próbę zatrzymał Hołownia.

Wcześniej jednak, bo już w 11. minucie, gospodarze objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym piłka trafiła przed pole karne, gdzie znakomicie do uderzenia z powietrza złożył się Deja. Frątczak nie miał przy tym strzale wiele do powiedzenia.

Podhale miało momenty, w których próbowało przejąć inicjatywę. W 35. minucie z około 20 metrów uderzał Bród, a Matysek interweniował dość niepewnie. Problem w tym, iż znacznie groźniejsze było to, co działo się po drugiej stronie boiska.

Defensywa nowotarżan ponownie wyglądała bardzo niepewnie. Już chwilę wcześniej Frątczak poślizgnął się przed własnym polem karnym i tylko jego szybka reakcja sprawiła, iż błąd nie zakończył się stratą gola. Ostrzeżenie nie podziałało.

W 39. minucie Górnik przejął piłkę jeszcze na własnej połowie. Myszor napędził kontratak, zagrał do Korbeckiego, a ten posłał piłkę w pole karne. Janaszek z bliska dopełnił formalności i zrobiło się 2:0.

Podhale nie zdążyło się jeszcze otrząsnąć, kiedy gospodarze zadali kolejny cios. Najpierw Frątczak świetnie obronił uderzenie Janaszka, ale w 42. minucie był już bezradny. Po akcji prawą stroną Kruk zgrał piłkę głową, a Jaroszyński z kilku metrów skierował ją do bramki. Do przerwy Górnik prowadził już 3:0.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Łęcznianie wciąż z łatwością przedostawali się w okolice pola karnego Podhala. Frątczak kilka razy ratował swój zespół, ale przy tak dużej liczbie sytuacji gospodarzy kolejne gole wydawały się tylko kwestią czasu.

W 67. minucie było 4:0. Hołownia uderzył z rzutu wolnego, piłka po drodze zmieniła kierunek i kompletnie zmyliła bramkarza Podhala. Dwanaście minut później gospodarze dołożyli piąte trafienie. Achmedov dośrodkował w pole karne, a Rogala efektownym strzałem głową podwyższył wynik na 5:0.

Dopiero wtedy Podhale odpowiedziało. W 80. minucie po dośrodkowaniu w pole bramkowe najlepiej zachował się Marcinho, uprzedził Stadnickiego i głową zdobył pierwszego gola dla gości. Brazylijczyk sześć minut później trafił ponownie. Po gwałtownie rozegranym rzucie wolnym i współpracy z Łukaszem skierował piłkę w przeciwległy róg bramki.

Dwa gole w końcówce poprawiły wynik, ale nie zmieniły oceny tego spotkania. Podhale po raz kolejny bardzo słabo prezentowało się w defensywie, pozwalało rywalowi na zbyt wiele, a momentami samo ułatwiało mu zadanie. W ofensywie przez większość meczu brakowało z kolei wigoru, konkretów oraz przekonania we własne możliwości.

Dwie kolejne porażki 2:5 to bez wątpienia lampka ostrzegawcza. Początek sezonu pokazuje, iż drużyna nie funkcjonuje w tej chwili tak, jak oczekiwano. Nie jest to jednak moment na nerwowe ruchy. Wręcz przeciwnie – teraz potrzebne są spokój, głęboka analiza tego, co nie działa, wyciągnięcie konkretnych wniosków i przede wszystkim ciężka praca. Podhale musi gwałtownie znaleźć sposób na poprawę swojej gry, by chwilowy kryzys nie przerodził się w znacznie poważniejszy problem.

Górnik Łęczna – NKP Podhale Nowy Targ 5:2 (3:0)

1:0 Deja 11, 2:0 Janaszek 39, 3:0 Jaroszyński 42, 4:0 Hołownia 67, 5:0 Rogala 79, 5:1 Marcinho 80, 5:2 Marcinho 86.

Górnik: Matysek – Hołownia, Jaroszyński, Kruk (76 Osipiuk), Myszor, Deja (73 Tkacz), Walski, Quainoo (68 Stadnicki), Korbecki (73 Tkacz), Janaszek (68 Rogala), Antkowiak.

Podhale: Frątczak – Łukasz, Seweryś, Seweryn, Talar, Bród (60 Surzyn), Mikołajczyk, Lipień (46 Kurzeja), Gozdecki (46 Baniowski), Sobczak (60 Marcinho), Kołtański (76 Rachwał).

Sędziował: Dawid Wiśniewski z Olsztyna. Żółte kartki: Myszor – Łukasz, Rachwał.

Idź do oryginalnego materiału