Piłka nożna 2. liga. Punkt, który nie daje pełnej satysfakcji.

podhaleregion.pl 5 dni temu

Piłkarze NKP Podhale przerwali serię dwóch wysokich porażek, ale wciąż nie wrócili na zwycięską ścieżkę. W meczu 5. kolejki Betclic 2. Ligi nowotarżanie zremisowali na własnym boisku z Resovią Rzeszów 1:1. Gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Kurzei, jednak w końcówce pozwolili rywalom doprowadzić do wyrównania.

Z jednej strony punkt wywalczony po dwóch bolesnych przegranych powinien zostać przez Podhale uszanowany. Z drugiej – brak zwycięstwa w kolejnym spotkaniu, w dodatku przeciwko Resovii, która również słabo rozpoczęła sezon, pozostawia spory niedosyt.

Od pierwszych minut było widać, iż obie drużyny mają w pamięci wcześniejsze niepowodzenia. Rosnąca presja sprawiła, iż przede wszystkim starały się nie popełnić błędu i nie stracić gola. Odbiło się to na jakości widowiska, szczególnie w pierwszej połowie, w której ciekawych sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.

W 7. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym Resovii. Gracz Podhala Kubik został popchnięty przez rywala, jednak sędzia nie zdecydował się na podyktowanie „jedenastki”.

W kolejnych minutach gospodarze próbowali zagrozić bramce rywali uderzeniami z dystansu. Najpierw, po rozegraniu rzutu rożnego, wysoko nad poprzeczką strzelił Lipień. Chwilę później Kurzeja próbował z pola karnego posłać piłkę w dalszy róg, ale nie trafił w światło bramki. Kolejna próba napastnika Podhala, tym razem z linii szesnastego metra, została zablokowana.

Nowotarżanie grali nerwowo, mieli problemy z utrzymaniem się przy piłce i zbyt łatwo tracili ją w ofensywie. W ich poczynaniach brakowało płynności oraz pewności siebie. Tuż przed przerwą przypadkowa akcja mogła przynieść prowadzenie Resovii. Szkiela znalazł się w dogodnym położeniu, ale piłka po odbiciu od jednego z zawodników Podhala przeleciała nad poprzeczką.

Druga połowa rozpoczęła się od niecelnego uderzenia Ortiza. Obraz gry nie uległ jednak większej zmianie. Spotkanie przez cały czas było rwane, szarpane i pełne prostych strat. Groźniej prezentowali się przyjezdni, którzy szukali swoich szans przede wszystkim po szybkich kontratakach.

W 55. minucie Resovia stworzyła najlepszą do tej pory okazję. Chojecki oddał mocny strzał, ale kapitalną interwencją popisał się Frątczak, ratując swój zespół przed utratą gola.

Pięć minut później prowadzenie objęło Podhale. Z rzutu wolnego z około 20 metrów uderzył Vosko. Bramkarz Resovii odbił piłkę przed siebie, a Kurzeja dopadł do niej jako pierwszy i skuteczną dobitką trafił do siatki.

Zdobyta bramka nie uspokoiła jednak gry gospodarzy. W ich poczynania ponownie wkradła się nerwowość. Pojawiły się niewymuszone straty i niedokładne zagrania, które pozwalały Resovii coraz częściej zbliżać się do bramki Frątczaka. W 71. minucie w znakomitej sytuacji skiksował Ortiz, który nie trafił czysto w piłkę z kilku metrów. Osiem minut później ten sam zawodnik ponownie znalazł się w dogodnym położeniu, ale nie wykorzystał swojej szansy.

Goście dopięli swego w 83. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej w polu karnym wyskoczył Silny i strzałem głową doprowadził do wyrównania.

W końcówce oba zespoły miały jeszcze swoje okazje. Silny był bliski zdobycia drugiej bramki, ale po tej akcji nabawił się urazu i musiał opuścić boisko. Po drugiej stronie odpowiedział Baniowski, którego uderzenie minęło bramkę Resovii.

NKP Podhale Nowy Targ – Resovia Rzeszów 1:1 (0:0)

1:0 Kurzeja, 1:1 Silny 83

NKP Podhale: Frątczak – Salak, Vosko, Seweryn, Rubiś (77. Baniowski), Bród (77. Mikołajczyk), Nowak, Lipień, Kubik (58. Surzyn), Kurzeja (77. Kołtański), Marcinho (66. Sobczak).

Resovia: Bochniarz – Banach, Kuzera, Ortiz, Letniowski, Zimnicki (72. Jaroch), Chojecki (72. Silny, 90. Grasza), Geniec, Oko, Romanowski, Czyżycki (26. Szkiela).

Sędziował Paweł Maćkowiak ze Szczecina. Żółte kartki: Marcio – Oko, Czyżycki, Chojecki, Ortiz. Widzów: 600

Idź do oryginalnego materiału