Piłka nożna 2. liga. Remis, który zostawia niedosyt ale i podtrzymuje nadzieję.

podhaleregion.pl 52 minut temu

W meczu 33. kolejki Betclic 2. ligi piłkarze NKP Podhale Nowy Targ zremisowali na własnym stadionie z Warta Poznań 2:2 w spotkaniu o ogromnym ciężarze gatunkowym. Oba zespoły walczą bowiem o możliwość gry w przyszłym sezonie na zapleczu Ekstraklasy. Goście mają już co najmniej zapewnione miejsce barażowe, ql3 przez cały czas liczą się w walce o bezpośredni awans, z kolei nowotarżanie wiedzieli jedno – tylko baraże mogą jeszcze otworzyć im drogę do Betclic 1. ligi.

I to było widać od pierwszego gwizdka. Mecz od początku toczył się w bardzo wysokim tempie, a emocji i kontrowersji nie brakowało praktycznie przez pełne 90 minut. Już sama obsada sędziowska wzbudzała przed spotkaniem spore dyskusje, bowiem arbitra głównego wyznaczono z Bielska-Białej – miasta, którego drużyna jest bezpośrednim rywalem Podhala w walce o miejsca barażowe. Po końcowym gwizdku temat decyzji sędziowskich był jednym z najczęściej komentowanych wśród kibiców i ludzi związanych z klubem.

Podhale przez ponad godzinę grało dokładnie tak, jak przyzwyczaiło swoich kibiców tej wiosny – odważnie, intensywnie i z dużą dominacją w ofensywie.

Już w 3. minucie po wycofaniu piłki przez Giela dogodną okazję miał Lelito, jednak jego strzał był niecelny. Goście odpowiedzieli kilkanaście minut później świetną akcją Smoczyńskiego, który po prostopadłym podaniu znalazł się w sytuacji sam na sam, ale w ostatniej chwili znakomicie interweniował Styrczula.

W 23. minucie stadion westchnął z niedowierzaniem. Michota idealnie zagrał za linię obrony do Kurzei, który znalazł się tuż przed bramką, jednak fatalnie przyjął piłkę klatką piersiową i cała sytuacja zakończyła się bez strzału. Chwilę później gospodarze domagali się rzutu karnego po zagraniu ręką Stefaniaka, ale arbiter pozostał niewzruszony.

W końcu jednak przewaga Podhala została udokumentowana. W 30. minucie Chojecki dośrodkował z rzutu rożnego, Salak przedłużył piłkę głową na dalszy słupek, gdzie czekał już Lipień, który z bliskiej odległości skierował futbolówkę pod poprzeczkę.

Podhale mogło schodzić na przerwę z jeszcze większą przewagą, choć i Warta miała swoje momenty. Najgroźniej zrobiło się po akcji Rycherta i Smoczyńskiego, ale gospodarze zdołali wybronić sytuację. Nerwowo zrobiło się też w 37. minucie po starciu Rycherta z Michotą. Arbiter ukarał obu zawodników żółtymi kartkami, a dodatkowo czerwoną kartkę otrzymał jeden ze sztabowców Podhala. Już wtedy emocje przy linii bocznej zaczęły mocno buzować.

Po przerwie Podhale przez cały czas kontrolowało wydarzenia na boisku. Groźnie z dystansu próbował Niedzielski, ale piłka minęła spojenie słupka z poprzeczką. najważniejszy moment meczu nastąpił jednak w 55. minucie. Po faulu Giela sędzia zdecydował się pokazać zawodnikowi Podhala czerwoną kartkę. Decyzja wywołała ogromne kontrowersje. Od tego momentu obraz spotkania zaczął się zmieniać.

Warta coraz mocniej napierała, choć Podhale mimo gry w osłabieniu przez cały czas potrafiło odpowiadać groźnymi kontratakami. Po strzale Kusztala interweniował Styrczula, chwilę później Voszko z rzutu wolnego trafił w mur, a Stefaniak próbował choćby zaskoczyć bramkarza bezpośrednio z rzutu rożnego.

W 75. minucie nowotarżanie byli o krok od zamknięcia meczu. Voszko świetnie uderzył z rzutu wolnego, Przybylak z trudem odbił piłkę, a dobitka Lelito również mogła zakończyć się golem, jednak golkiper Warty instynktownie odbił futbolówkę nogą.

Niewykorzystane sytuacje gwałtownie się zemściły. Minutę później Stanek doprowadził do wyrównania po płaskim dograniu Stefaniaka. A zaledwie dwie minuty później stadion zamarł. Po kuriozalnej sytuacji piłka zagrana praktycznie z połowy boiska przeleciała nad Styrczulą, odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki, dając prowadzenie Warcie.

Wydawało się, iż Podhale wypuściło ten mecz z rąk. Gospodarze jednak po raz kolejny pokazali charakter. Już w doliczonym czasie gry Mikołajczyk dograł w pole karne do Hameda, ten skierował piłkę w stronę bramki, a interweniujący Komobis pechowo skierował ją do własnej siatki.

Remis 2:2 sprawił, iż emocje związane z walką o baraże pozostają żywe do ostatniej kolejki. Jednocześnie po końcowym gwizdku sporo mówiło się nie tylko o samym widowisku, ale także o decyzjach arbitra, które – zdaniem wielu – miały ogromny wpływ na przebieg spotkania.

NKP Podhale Nowy Targ – Warta Poznań 2:2 (1:0)
1:0 Lipień 30, 1:1 Stanek 76, 1:2 Steblecki 78, 2:2 samobójcza – Komobis 90+2
NKP Podhale: Styrczula – Michota (73 Kumorek), Voszko, Salak, Pena (83 Hamed), Mikołajczyk, Lelito (83 Marcinho), Lipień ( 58 Seweryn), Chojecki (73 Vaclavik), Giel, Kurzeja. Trener Tomasz Kuźma.
Warta: Przybylak – Lepczyński, Michalski, Kumoch (58 Steblecki), Niedzielski, Stefaniak, Szymanek (64 Komobis), Kusztal, Awdiejew, Rychert (64 Stanek), Smoczyński (46 Waluś). Trener Maciej Tokarczyk

Sędziował: Piotr Szypuła (Bielsko-Biała). Żółte kartki: Michota, Lipień – Rychert. Czerwona kartka: Piotr Giel (55. min).

Idź do oryginalnego materiału