W szóstej kolejce o mistrzostwo czwartej ligi Kania Gostyń podejmowała Ostrovię Ostrów Wielkopolski. Sobotni rywal drużyny Grzegorza Wosiaka nie ma łatwego początku sezonu. Z pięciu spotkań nie wygrał żadnego. Przed meczem w Gostyniu nie zdobył jeszcze punktów na boisku rywala. W rozmowie na istotną rzecz zwrócił jednak uwagę trener Grzegorz Wosiak.
- Ostrovia mecz z Kobylnicą przegrała wysoko, ale pozostałe mecze były już wyrównane. Nasz dzisiejszy rywal w tych pojedynkach nie grał z łatwymi drużynami, dlatego spodziewałem się dzisiaj zaciętego spotkania – mówi trener Kani Gostyń.
Ostrovia Ostrów od początku pokazała, iż przyjechała do Gostynia po punkty
Goście już w pierwszych minutach pokazali, iż w meczu w Gostyniu interesują ich punkty i dość odważnie ruszyli na Kanię. Już w 2. minucie po kontrze doszli do pierwszej sytuacji, ale jej nie wykorzystali. Na odpowiedź miejscowych trzeba było poczekać do 19. minuty. Z kilku metrów pomylił się jednak Bartosz Michalak. W 29. minucie kibice Kani myśleli już, iż nic nie uchroni ich zespołu od straty gola. Napastnik Ostrovii wyszedł na czystą pozycję, ale przegrał pojedynek z Norbertem Mazurkiem. Ostatnie słowo w pierwszej części meczu mogło jednak należeć do zawodników Grzegorza Wosiaka. W 45. minucie gospodarze przeprowadzili składną akcję lewą stroną boiska. Michał Skrzypczak zagrał piłkę w pole karne, ale Borys Borowiec nie zdołał jej skierować do siatki.
Błędy kosztowały Kanię Gostyń punkty
Gole w meczu Kani Gostyń padły w drugiej połowie. Goście objęli prowadzenie w 62. minucie. Na bramkę gospodarzy strzelał Michał Derwich i po błędzie Norberta Mazurka piłka wpadła do siatki. Gospodarze długo nie mogli dojść do sytuacji bramkowej i dopiero po stałym fragmencie gry doprowadzili do remisu. Gola zdobył Dawid Przybyszewski. Choć remis nie był do końca satysfakcjonującym rozstrzygnięciem dla gospodarzy, to kibice raczej pogodzili się z tym, iż mecz zakończy się podziałem punktów. Niestety dla miejscowych tak się nie stało. W 90. minucie goście wywalczyli rzut wolny po faulu Mateusza Snuszki. Po dośrodkowaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Jakub Kramarczyk i zapewnił swojej drużynie pierwsze zwycięstwo w sezonie.
- Spodziewałem się, iż w dzisiejszym meczu może decydować jedna bramka. Ostrowia jest dobrze zorganizowana w obronie i gwałtownie przechodzi do ataku. To my popełniliśmy pierwsi błąd. Tak samo przy drugiej bramce. Doszło do zdarzeń, które nie powinny mieć miejsca. Niepotrzebnie Mateusz zdecydował się na agresywne wejście. Sędzia odgwizdał faul. Odpuściliśmy krycie i padł gol. Liga jest wyrównana, co zresztą potwierdza dzisiejsza kolejka. Każdy może wygrać z każdym. Z każdym rywalem trzeba szukać punktów i do każdego przeciwnika trzeba podchodzić z respektem. Nikogo nie można lekceważyć – podsumował trener Kani Gostyń Grzegorz Wosiak.
Po szóstej kolejce Kania Gostyń spadła na siódme miejsce w tabeli. Drużyna Grzegorza Wosiaka zdobyła jak na razie dziesięć punktów.
Kania Gostyń – Ostrovia Ostrów Wlkp. 1 : 2 (0 : 1)
0 : 1 – Michał Derwich (61')
1 : 1 – Dawid Przybyszewski (84')
1 : 2 – Jakub Kramarczyk (90')
Kania: Mazurek – Kordus, Krzyżostaniak, Golniewicz (85' Stańczak), Tomaszewski (86' Kręgielczak), Michalak, Nowak, Danielczak (64' Przybyszewski), Skrzypczak, Borowiec (64' Wosiak), Harendarz (75' Snuszka)















