Sasal objął Świt w drugiej połowie kwietnia, zastępując Tomasza Kafarskiego. W momencie zatrudnienia zespół ze Szczecina znajdował się na dziewiątym miejscu w tabeli II ligi i wciąż mógł myśleć o walce o awans. Do strefy barażowej tracił trzy punkty, a nad miejscami zagrożonymi spadkiem miał sześć oczek przewagi.
Pod wodzą Sasala sytuacja gwałtownie zaczęła się jednak pogarszać. Świt zakończył poprzedni sezon na dwunastej pozycji, a więc ostatniej gwarantującej utrzymanie. Strata do baraży o awans wzrosła do jedenastu punktów, natomiast przewaga nad strefą barażową o utrzymanie stopniała do zaledwie dwóch.
Fatalny początek nowego sezonu
Nowe rozgrywki Świt rozpoczął od czterech kolejnych porażek. Zespół przegrał m.in. 0:3 z Hutnikiem Kraków oraz aż 0:5 z rezerwami Legii Warszawa. Po drodze odpadł również z Pucharu Polski, przegrywając po dogrywce 3:5 z Olimpią Grudziądz. Co ciekawe, szczecinianie prowadzili w tym spotkaniu 2:0, a po 90 minutach był

















