Siatkarki Tomasovii skutecznie zrewanżowały się DRS AZS UMCS Lublin

tomaszow.info 14 godzin temu

Pierwsze spotkanie ligowe w roku 2026 rozegrały dzisiaj siatkarki TKS Tomasovia Tomaszów Lubelski, które w ramach 11 kolejki II lgi kobiet podejmowały DRS AZS UMCS Lublin – siatkówka kobiet. Przed sobotnim meczem lublinianki zajmowały w ligowej tabeli 3 miejsce z punktem przewagi nad tomaszowiankami. Już ten fakt zapowiadał spore emocje sportowe, a dodatkowo wiadomo, był to mecz derbowy, a takie pojedynki żądzą się swoimi oddzielnymi prawami. Podczas pierwszego meczu rozegranego w Lublinie podopieczne trenerów Stanisława Kaniewskiego i Krzysztofa Wróbla dosyć gładko uległy swoim rywalkom 0:3, więc nic dziwnego, iż do dzisiejszego starcia przystępowały z dużą chęcią rewanżu.

Pierwszy set rozpoczął się od dwupunktowego prowadzenia drużyny gości, ale tomaszowianki błyskawicznie odrobiły straty i po chwili to one były na prowadzeniu 6:4. Jednak tym razem to zespół z Lublina nie pozwolił naszej drużynie na większą przewagę, co zaowocowało remisem 6:6. Przez kolejne piłki i minuty mieliśmy na parkiecie zażartą walkę,podczas której żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na większy dystans niż 2 punkty, ale za każdym razem ta przewaga była natychmiast niwelowana. Ostatni raz rezultat remisowy był na tablicy przy stanie 22:22. Dobra zagrywka Kateryny Pylypenko pozwoliła na zbudowanie dwupunktowej przewagi 24:22, której nasz zespół nie zmarnował, wygrywając ostatecznie 25:23.

Początek drugiej odsłony okazał się idealny dla tomaszowianek, ponieważ po zagrywkach Martyny Staworzyńskiej ”niebiesko-białe” prowadziły już 3:0. Drużyna gości natychmiast się rzuciła w pościg za wynikiem i zdołała zniwelować straty do jednego punktu 4:3, ale po chwili za zagrywki wzięła się Katarzyna Marcyniuk, a to wystarczyło, by powiększyć przewagę do 4 punktów 7:3. Po chwili ta przewaga była większa, ponieważ podopieczna trenerów Kaniewskiego i Wróbla prowadziły 11:6. Tak duża strata nie zniechęciła jednak przyjezdnych do odrobienia strat i wiary w końcowy sukces. Gdy siatkarki Tomasovii prowadziły 17:12, chyba mało kto ze zgromadzonych kibiców spodziewał się, iż w tym secie mogą być jeszcze emocje. Zespół AZS nieprzypadkowo jest jednak tak wysoko w tabeli i zdołał doprowadzić do remisu 24:24, mimo iż gospodynie miały trzy piłki setowe. Ta partia rozstrzygnęła się więc na przewagi. Wojnę nerwów lepiej zniosły nasze zawodniczki które niesione dopingiem swoich kibiców rozstrzygnęły tego seta na swoją korzyść, wygrywając 28:26.

O tym, iż drużyna ze stolicy Lubelszczyzny nie zamierza składać broni, można się było przekonać w trzecim secie. Ten rozpoczął się od prowadzenia gości 5:2, ale po wziętym czasie przez sztab szkoleniowy naszego zespołu po chwili był remis 5:5. Przez kolejne minuty trwała zacięta walka o każdy punkt. Przy kolejnym remisie 11:11 siatkarkom Tomasovii udało się wypracować 4 punkty przewagi na 15:11, w czym duża zasługa dobrze serwującej Zofii Madej. Lublinianki dwoiły się i troiły, by odrobić straty i doprowadzić do czwartego seta. Własna hala i doping swoich kibiców oraz olbrzymia determinacja sprawiły, iż nasze zawodniczki nie zmarnowały jednak wypracowanej przewagi, wygrywając tę odsłonę 25:19 i cały mecz 3:0.

MVP dzisiejszego meczu wybrana została: Kateryna Pylypenko.

To był trzeci mecz z rzędu we własnej hali dla siatkarek Tomasovii. Za tydzień nasz zespół uda się do Krzeszowic, gdzie powalczy o kolejne ligowe zwycięstwo z miejscowym Maratonem.

Tomasovia: Kateryna Pylypenko, Katarzyna Marcyniuk, Martyna Dzida, Gabriela Kostur, Zofia Madej, Martyna Staworzyńska, Aleksandra Tabaczuk (libero) oraz Cecylia Pietruszka

fot: Robert Myszka

Idź do oryginalnego materiału