Spółdzielnia zapowiada wizytę. jeżeli nie otworzysz drzwi, Twój czynsz może poszybować w górę

1 godzina temu

Sezon grzewczy w pełni, a wraz z nim powraca odwieczny konflikt w polskich blokach. Z jednej strony sąsiedzi, którzy lubią ciepło, z drugiej – oszczędni, którzy zakręcają kaloryfery na zero, ogrzewając się „przez ściany” kosztem innych. Zarządcy nieruchomości mówią „dość” i wysyłają kontrolerów z kamerami termowizyjnymi. Choć prawo chroni mir domowy i nikt nie może wejść do Twojego mieszkania siłą, odmowa wpuszczenia inspekcji może mieć bolesne skutki finansowe. Sprawdź, co grozi za „zimny wychów” i jakie rewolucyjne zmiany w rozliczeniach czekają nas do 2027 roku.

Fot. Warszawa w Pigułce

Konstytucja kontra regulamin. Czy musisz wpuścić kontrolera?

Wielu lokatorów, widząc na klatce ogłoszenie o „kontroli temperatury w lokalach”, reaguje oburzeniem. Powołują się na święte prawo własności i nienaruszalność miru domowego. I mają rację – częściowo. Zgodnie z Konstytucją i Kodeksem karnym, nikt (poza służbami w określonych sytuacjach) nie może wejść do Twojego mieszkania bez Twojej zgody. Administrator czy prezes spółdzielni nie ma prawa wyważyć drzwi tylko dlatego, iż podejrzewa, iż masz w salonie 15 stopni.

Jednak kij ma dwa końce. Spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe to organizmy, w których obowiązują zasady współżycia społecznego i regulaminy. jeżeli regulamin rozliczania ciepła przewiduje możliwość kontroli (np. w celu weryfikacji poprawności działania podzielników lub głowic termostatycznych), a Ty uporczywie odmawiasz dostępu, zarządca ma w ręku potężny oręż: rozliczenie zastępcze.

Oznacza to, iż zamiast płacić za faktyczne (niskie) zużycie, zostaniesz obciążony ryczałtem karnym. Jest on zwykle wyliczany jako wielokrotność średniego zużycia w bloku (np. 300% normy). W efekcie, za niewpuszczenie kontrolera zapłacisz znacznie więcej niż sąsiad, który grzeje na potęgę.

„Kradzież ciepła” przez ściany. Skąd spółdzielnia wie, iż nie grzejesz?

Zarządcy nie muszą wchodzić do Twojego salonu, by wiedzieć, iż utrzymujesz w nim temperaturę lodówki. Nowoczesna technologia jest po ich stronie:

  • Zdalny odczyt: Podzielniki kosztów ogrzewania wysyłają dane radiowo. jeżeli system widzi zerowe zużycie przez cały styczeń przy mrozach -20°C, jest to sygnał alarmowy.
  • Kamery termowizyjne: Coraz częściej wykonuje się zdjęcia elewacji budynku. Zimne „plamy” na murach zdradzają lokale, w których kaloryfery są zakręcone.
  • Fizyka budowli: W bloku ciepło przenika przez stropy i ściany. jeżeli Ty masz 16°C, a sąsiad obok chce mieć 21°C, jego grzejniki muszą pracować ze zdwojoną mocą, by ogrzać nie tylko jego mieszkanie, ale i Twoje wyziębione mury. To klasyczne pasożytnictwo cieplne.

Rewolucja 2027. Koniec z zakręcaniem grzejników na „zero”

Problem „zimnych mieszkań” ma zostać systemowo rozwiązany dzięki nowym przepisom, które są wdrażane etapami. Kluczowa data to 1 stycznia 2027 roku (choć część przepisów weszła w życie wcześniej, pełne dostosowanie systemów pomiarowych ma nastąpić do tego terminu).

Znowelizowane przepisy Prawa energetycznego i ustawy o efektywności energetycznej wprowadzają mechanizm minimalnego i maksymalnego kosztu zmiennego zakupu ciepła. W praktyce oznacza to koniec sytuacji, w której ktoś płaci 0 zł za zużycie zmienne (czyli to, co nabije podzielnik). choćby jeżeli zakręcisz wszystkie grzejniki, system naliczy Ci opłatę minimalną, wynikającą z konieczności ogrzania bryły budynku i utrzymania w nim temperatury technicznej (zazwyczaj min. 16°C). Ustawodawca chce w ten sposób wymusić solidarność energetyczną i skończyć z dogrzewaniem się kosztem sąsiadów.

Zgodnie z nowymi wytycznymi, opłaty za ciepło mają być skonstruowane tak, aby różnice w rachunkach za 1 m² między mieszkaniami w tym samym budynku nie były drastyczne (np. nie większe niż krotność średniego zużycia). To bat na tych, którzy „kradną ciepło”, ale też ochrona dla tych, którzy mieszkają w lokalach szczytowych lub na parterze i zużywają więcej energii z przyczyn niezależnych od siebie.

Ile musi być stopni? Mit „20 stopni”

Często powtarzanym mitem jest, iż musisz mieć w mieszkaniu 20°C. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury określa tzw. temperatury obliczeniowe (20°C w pokoju, 24°C w łazience), ale są to parametry dla projektantów instalacji, by ta miała odpowiednią wydajność. Nie jest to nakaz dla lokatora, by siedział w krótkim rękawku.

Jednakże, spółdzielnie w swoich regulaminach często wprowadzają wymóg utrzymania minimalnej temperatury na poziomie 16°C. Poniżej tej wartości w murach może rozwijać się wilgoć i grzyb, co degraduje substancję budynku. jeżeli doprowadzisz do zagrzybienia ściany przez brak ogrzewania, zostaniesz obciążony kosztami remontu – i tu prawo stoi murem za zarządcą.


Co to oznacza dla Ciebie?

Przejrzyj regulamin rozliczania kosztów ciepła w Twojej spółdzielni. jeżeli planujesz wyjazd na ferie lub oszczędzasz, nie zakręcaj głowic termostatycznych na „gwiazdkę” (ochrona przed zamarzaniem), ale zostaw je na poziomie „1” lub „2”. To zapewni minimalny przepływ ciepła. jeżeli zapuka kontroler – wpuszczenie go może być tańsze niż upór. A jeżeli dostaniesz rachunek z „kosztem minimalnym” mimo zakręconych grzejników – nie pisz odwołania, iż to pomyłka. To nowe prawo, które właśnie zaczyna działać.

Idź do oryginalnego materiału