Styl i rozmiary zwycięstwa w Gdyni zaskoczyły nawet... trenera Jagi. "Musimy na tym bazować i budować optymizm przed kolejnym meczem"

roosevelta81.pl 21 godzin temu
Zdjęcie: Siemieniec_1


Jagiellonia Białystok w miniony weekend w Gdyni przełamała passę trzech meczów bez porażki w PKO BP Ekstraklasie. W szatni drużyny ze stolicy Podlasia dało się odczuć dużą ulgę, ale też zaskakujące były rozmiary zwycięstwa nad Arką, która zadawała się w ostatnich tygodniach łapać wiatr w żagle.

- Oczywiście nie miałem oczekiwań, nie spodziewałem się, iż no przy takiej serii - gdzie ta pewność siebie nie jest jakaś wybitna - grając na bardzo trudnym terenie, z przeciwnikiem, który dużą większość swoich punktów zdobył u siebie. Wszyscy tam przegrywali, tak naprawdę, a nam udało się wygrać. Biorąc pod uwagę nasze ostatnie wyniki ja też nie oczekiwałem i nie spodziewałem się, iż zwycięstwo w Gdyni będzie dla nas takie łatwe, przyjemne i iż przejdziemy ten mecz suchą stopą - cieszy się Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii.

Występ Białostoczan w Trójmieście - mimo wysokiego zwycięstwa - nie był idealny, zwłaszcza w defensywie. - Na pewno nie możemy być zadowoleni z sytuacji podbramkowych, do których dopuściliśmy przeciwnika. I to na pewno jest rzecz, o której musieliśmy z zespołem porozmawiać i skorygować w treningu, żeby w tych działaniach na swojej połowie i w obronie pola karnego lepiej się zachowywać, być w defensywie bardziej skutecznym. Rozmawialiśmy o tym na odprawie, potem na boisku przepracowaliśmy te tematy - wyjaśnia szkoleniowiec Żółto-Czerwonych.

Siemieniec był z kolei zadowolony z poprawy wielu aspektów gry w ofensywie. - Na pewno jestem zadowolony z tego, w naszej grze było dużo momentów, o których mówiłem przed meczem, o naszej tożsamości, powrocie do tego, w jaki sposób gramy. Strzelaliśmy bardzo ładne, takie "nasze" bramki. Po "naszych" akcjach, po "naszych" fajnych współpracach, po "naszej" kombinacji. Było też dużo zachowań modelowych w ataku, których byśmy sobie życzyli, jak na przykład bramka na 2:0 i cała akcja ją poprzedzająca. Generalnie dużo było dobrego, dużo pozytywów i na tym chcemy bazować - podkreśla szkoleniowiec Jagi.

- Trochę piłkarskiego szczęścia było też po naszej stronie, ale na to też ciężko pracowaliśmy i w poprzednich meczach uważam, iż akurat to po naszej stronie nie było. W tym momencie oczywiście przeciwnik nam pomógł nieskutecznością swoją, ale zdajemy sobie też sprawę, iż dużo momentów było naprawdę bardzo dobrych i musimy na tym bazować i budować optymizm przed kolejnym meczem - wskazuje opiekun drużyny ze Słonecznej.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Jagiellonia TV

Idź do oryginalnego materiału