Superbohaterka cywilizacji śmierci

5 dni temu

Nawiążę jeszcze do tematyki poprzedniego felietonu z cyklu „Tak to widzę”. Pisałem w nim, iż w tej chwili za miarę postępu cywilizacyjnego uznaje się zarówno ofiarne ratowanie życia zwierząt, jak i prawo do nieskrępowanego zabijania nienarodzonych dzieci. Aborcja zaczyna być wpisywana do konstytucji państwowych jako… prawo człowieka do wolności. Artykuł mój zakończyłem stwierdzeniem, iż jest tak dlatego, bo człowiek postawił się w miejscu Boga, a ustalane przez siebie prawa odkleił od Dziesięciu Przykazań.

W tym tekście więcej o tym, jakie absurdalne skutki rodzi taki antropocentryzm… Chociażby w medycynie i moralności.

Ci starsi, jak i młodsi czytelnicy kojarzą superbohaterów – tych z amerykańskich komiksów i filmów… Super-Man, Spider-Man, Iron Man itd. Walczą oni ze złem i niesprawiedliwością. Bronią ludzi wszędzie tam, gdzie dzieje się im krzywda.

Otóż w marcu br. czytelnicy „Wysokich Obcasów”, jednego z dodatków „Gazety Wyborczej”, przyznali tytuł „Superbohaterki”. Otrzymała go ginekolog Gizela Jagielska.

O kobiecie tej zrobiło się głośno, kiedy wyszło na jaw, iż w szpitalu w Oleśnicy dokonała aborcji w 9. miesiącu ciąży. Pozbawiła życia chłopczyka, u którego podejrzewano chorobę łamliwości kości, wstrzykując mu w serce truciznę (chlorek potasu). W szpitalu w Oleśnicy, w którym Gizela Jaworska była wicedyrektorem, w latach 2016–2024 przeprowadzono ponad pół tysiąca aborcji. Fundacja Grupa Proelio poinformowała, iż w 2024 roku uśmiercono w nim 47 dzieci mających 22 tygodnie lub więcej.

Tygodnik „Do Rzeczy” podał, iż „Superbohaterka” otrzymała nagrodę w wysokości 10 tys. zł, a proaborcyjne aktywistki wręczyły jej sprzęt do przeprowadzania aborcji próżniowej (dziecko jest zabijane poprzez wyssanie z macicy z dużą siłą). „Superbohaterka” dziękując, stwierdziła, iż ów laur „daje jej jeszcze większego kopa do działania” (intensywniejszego abortowania? – przyp. JJ).

Oczywiście Gizelę Jaworską nagrodzono w duchu obrony praw kobiet („moje macica, moja sprawa”) i ich komfortu psychofizycznego. W uzasadnieniach wręczenia nagrody padały m.in. surrealistyczne stwierdzenia o wierność dla… misji lekarskiej.

W tym kontekście warto przypomnieć, iż naczelna zasada lekarskiej przysięgi „Primum non nocere” („po pierwsze nie szkodzić”) dotyczy nie tylko kobiety, ale i jej nienarodzonego dziecka. Przecież to jest żyjący, autonomiczny człowiek, którego od naszej rzeczywistości dzieli tylko kilka centymetrów powłok cielesnych matki. Ów człowiek jest całkowicie bezbronny, a co superbohaterowie z takimi robią? Bronią ich, zasłaniając umięśnionym torsem i peleryną, czy wstrzykują im w serce truciznę?

Nazwa nagrody „Superbohaterki” dla pani ginekolog przypomina mi odwrócone nazewnictwo z antyutopijnej powieści „Rok 1984” Orwella, gdzie resort zajmujący się inwigilacją i prześladowaniami opozycji to Ministerstwo Miłości.

Ktoś powie, iż nie ma się czym przejmować. Nagrodę „Superbohaterki” przyznało grono skrajnie zideologizowanych ludzi… To jednak środowisko głośne i wpływowe. Jego przekaz niesie się szeroko, a jednocześnie znieczula i zobojętnia.

Dlatego chciałoby się zakrzyknąć, parafrazując słowa przeboju Danuty Rinn, „gdzie ci prawdziwi superbohaterowie – orły, sokoły, herosy”? Dlaczego w tym chaosie wytworzonym przez cywilizację śmierci tak rzadko pojawiają się ci wszyscy super-mani, spider-mani czy iron mani? Każdy z nas może nim zostać… Nie musimy mieć żadnych supermocy. Wystarczy tylko świadczyć w swoim otoczeniu, iż zabijanie nienarodzonych dzieci jest złem, a nie żadnym prawem człowieka.

Dobrostan zwierząt i ochrona ludzkiego życia, czyli o postępie cywilizacyjnym

Idź do oryginalnego materiału