Superwizorzy telewizyjni pilnie poszukiwani

2 godzin temu
Prognozy pogody prezentowane nam w ostatnich latach zaczynają przypominać wróżenie z fusów. Warunki atmosferyczne cechuje dzisiaj taka dynamika, iż prognozowanie w wymiarze powyżej trzech dni wydaje się być pozbawione sensu. Telewizyjna pogodynka oraz jej męski odpowiednik to w tej chwili jedna z najbardziej lukratywnych posad – zero odpowiedzialności za słowo, wysokie zarobki oraz grubo płatne fuchy na boku z tytułu rozpoznawalności. Jak swego czasu donosiła jedna z bulwarówek, pogodynka może zarabiać miesięcznie choćby kilkadziesiąt tysięcy złotych. Za dwie godziny prognozowania pogody w miesiącu (!) stacja miała płacić jednej z wybijających się na pierwszy plan pogodynek około 10 tysięcy złotych. Ale to tylko dodatek do prawdziwych zarobków. Za jeden wieczór prowadzenia imprezy bądź gali pogodynka życzy sobie – w zależności o rangi eventu - ponoć 20 do 40 tysięcy złotych, a ma ich w roku choćby trzydzieści. Do tego dochodzą dodatki specjalne za udział w reklamach.
Idź do oryginalnego materiału