Szalony mecz w Kożuchowie

57 minut temu

Korona Kożuchów zremisowała wczoraj u siebie 2:2 z Czarnymi Żagań w 6 kolejce IV ligi. Hitowe starcie lidera z trzecim zespołem nie zawiodło – czerwone kartki, nieuznane gole, pogoń za wynikiem i cudowne trafienie w końcówce; nie brakowało emocji w Kożuchowie.

W 15 minucie Czarni mogli otworzyć wynik. Leszek Jagodziński uderzył z dystansu, ale dobrze interweniował Przemysław Krajewski. Bramkarz Korony nie zapamięta jednak tego meczu zbyt dobrze.

W 23 minucie Krajewski wybiegł na przedpole, próbując uprzedzić Eryka Grzeszyńskiego, który starał się dopaść do prostopadłego podania. Bramkarz pomylił się jednak bardzo w swojej interwencji – zamiast w piłkę, kopnął w rywala, powalając go ciosem znanym raczej z oktagonu niż z boiska. Sędzia ukarał Krajewskiego czerwoną kartą. Do bramki wszedł rezerwowy golkiper, Jakub Karasiński.

Niedługo później piłkarze Czarnych, rozpoczęli strzelanie za sprawą gola Mateusza Połomki. Sędzia jednak trafienia nie uznał z uwagi na zagranie ręką strzelca przy przyjęciu piłki.

W trzeciej minucie doliczonego czasu gry do pierwszej połowy goście dopięli swego i wyszli na prowadzenie. Stephen Chinedu Awam-Agu świetnie złożył się do uderzenia głową i bardzo precyzyjnym strzałem zdobył gola „do szatni”.

Drugą połowę otworzył nam znów nieuznany gol – tym razem dla Korony. W 48 minucie Dawid Cieśla trafił do siatki, ale sędzia odgwizdał faul strzelca na obrońcy.

W 64 minucie Czarni wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Leszek Jagodziński ruszył lewym skrzydłem, dograł w drugie tempo do Awama-Agu, którego strzał efektownie obronił bramkarz, ale do odbitej w okolicy linii bramkowej piłki dopadł Mateusz Połomka, który niemal wszedł z futbolówką do bramki.

Mimo gry w niedowadze Korona nie składała broni – wręcz przeciwnie – coraz bardziej się napędzała. W 77 minucie Zawojek wyszedł sam na sam z Łukaszem Jeżakiem, golkiper Czarnych Żagań świetnie interweniował bramkarskim pajacykiem. Kilka minut później Korona miała bliźniaczą sytuację – tym razem sam na sam był Bartosz Matysiak, ale efekt się nie zmienił, znów skutecznie interweniował Jeżak.

W 84 minucie drugą żółtą kartę obejrzał Piotr Piwowarski z Korony. Gospodarze grali w dziewięciu, ale to żaden sposób ich nie powstrzymywało – wręcz przeciwnie!

Już minutę później Korona złapała kontakt. Matysiak dograł piłkę do środka z lewej strony, w środku czekał na nią Zawojek, który uderzył z bliska. Jeżak próbował jeszcze interweniować, ale piłka prześlizgnęła mu się pod ręką i przekroczyła linię bramkową.

Czarni próbowali zareagować. W 88 minucie Awam-Agu uderzył z ostrego kąta, ale na posterunku był Karasiński.

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Awam-Agu dośrodkował do Jagodzińskiego, który z najbliższej odległości trafił głową. Sędzia boczny uniósł jednak chorągiewkę i bramka nie została uznana.

Czuć było, iż bramka wisi w tym spotkaniu w powietrzu, ale chyba choćby najbardziej optymistyczni kibice Korony Kożuchów nie spodziewali się, jaki to gol ich czeka. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Korona miała rzut rożny z lewej strony boiska. Dośrodkowanie poszybowało na dalszy słupek, w stronę Mateusza Buganika. Zawodnik Korony w mgnieniu oka złożył się do nożyc i ekwilibrystycznym uderzeniem wpakował piłkę w samo okienko. Stadion w Kożuchowie oszalał z radości.

Gdyby emocji było mało, to w piątej minucie doliczonego czasu gry drugą żółtą kartę za dyskusje z arbitrem zobaczył Bartosz Matysiak. Korona kończyła ten mecz… w ośmiu.

Posłuchajcie, jak to emocjonujące spotkanie podsumowali trenerzy oraz zawodnicy obu stron:

Tomasz Mucha, trener Korony Kożuchów:

Patryk Zawojek, Korona Kożuchów:

Jakub Karasiński, Korona Kożuchów:

Vitalii Sereda, trener Czarnych Żagań:

Łukasz Jeżak, Czarni Żagań:

Jakub Guder, Czarni Żagań:

Po tym spotkaniu Korona Kożuchów zajmuje drugie miejsce, mając tyle samo punktów (16), co liderująca Victoria Szczaniec. Czarni Żagań, z 13 oczkami na koncie, osunęli się na 5 miejsce.

Idź do oryginalnego materiału