
Abbati Abdullahi do Górnika Zabrze trafił jako 19-latek z nigeryjskiego Sportingu Supreme. Przebojowy skrzydłowy uchodził za wielki talent na Czarnym Lądzie, ale w Europie piłka nożna jest na zupełnie innym poziomie. Młody zawodnik uczy się jednak niezwykle gwałtownie i kto wie, czy nie będzie on niedługo stanowił o sile drużyny z Roosevelta.
Po transferze do Zabrza Abdullahi łączył treningi z pierwszym zespołem z grą w rezerwach Górnika. Debiutu na boiskach PKO BP Ekstraklasy doczekał się już dwa tygodnie po przeprowadzce do Polski, wchodząc na boisko w 63. minucie meczu z Pogonią Szczecin, zakończonego sromotną klęską 0:3.
W kolejnych tygodniach Nigeryjczyk występował już głównie w rezerwach zabrzańskiej drużyny na boiskach Betclic 3 Ligi. Zderzenie z tym poziomem także było dla piłkarza bolesne. Grał co prawda od deski do deski, ale nie błyszczał. W starciu z Podlesianką przestrzelił karnego, ze Stalą Brzeg wyleciał z boiska oglądając dwie żółte kartki. W meczu z Pniówkiem Pawłowice Śląskie wpisał się wreszcie na listę strzelców. Premierową rundę na polskich boiskach Abbati kończył z bilansem jednego meczu w najwyższej klasie rozgrywkowej oraz piętnastoma występami i jedną bramką na trzecioligowym froncie.
- Ma dobrą szybkość, drybling, jest przebojowy. Odstaje nieco technicznie i taktycznie, bo w Nigerii pod tym względem piłka wygląda zupełnie inaczej. Na pewno tutaj ma największe pole do poprawy - mówi Seweryn Gancarczyk, trener Górnika II Zabrze. - Jest bardzo szybki, pod tym względem na pewno robił różnicę. Na początku nie miał stabilnej formy. Nie w każdym meczu prezentował równy poziom i pokazywał pełnię swoich umiejętności. Trudno jednak ukryć, iż szału w tej pierwszej rundzie nie było - przyznaje Marcin Wodecki, kapitan rezerw klubu z Roosevelta.
W bieżącym sezonie nigeryjski talent okrzepnął. W dalszym ciągu grał w rezerwach Trójkolorowych, ale wyróżniał się już zdecydowanie. W rundzie jesiennej zagrał dziewięć meczów w drugim zespole i zdobył pięć bramek. Zaliczył też cztery kolejne występy w PKO BP Ekstraklasie, łącznie spędzając na placu gry 32 minuty. - Jesienią był już wyróżniającą się postacią. Złapał rytm meczowy i było widać, iż się rozwija. Dobrze wyglądał też w grze kombinacyjnej. W szatni był bardzo lubiany, fajny, wesoły chłopak - ocenia Wodecki.
Dla młodego piłkarza z Nigerii duży cios stanowiło odejście z Górnika Taofeeka Ismaheela. Jego rodak, który udał się na wypożyczenie do Lecha Poznań, był najbliższym kompanem Abbatiego, z którym spędzał czas nie tylko podczas treningów, ale także poza piłkarską murawą. Istotnym tutaj był jednak fakt, iż utalentowany zawodnik potrafi porozumiewać się w języku angielskim, co nie utrudniało mu komunikacji wewnątrz drużyny.
Otworzyło to też piłkarzowi drogę do rozwoju. Zimą - dokładnie 367 dni po transferze na Roosevelta - Abdullahi niespodziewanie pożegnał się z Górnikiem i udał się w ramach transferu czasowego na Słowację, gdzie zasilił szeregi MFK Skalica, walczącego o utrzymanie w Nike Liga. - Dobrze, iż poszedł wyżej, niech się rozwija i pnie w górę w piłkarskiej karierze. Miał jeszcze nad czym popracować pod względem techniki i agresywności na boisku. Mam nadzieję, iż rywalizując na wyższym poziomie pójdzie do przodu - dodaje kapitan Górnika II Zabrze.
Wypożyczenie Abbatiego akurat do Skalicy nie było dziełem przypadku. To klub, w którym u schyłku piłkarskiej kariery grał Michal Gasparik, obecny trener Górnika. To Słowak - wspólnie ze swoim asystentem Marianem Hodulikiem ustalał szczegóły przeprowadzki Abdullahiego za naszą południową granicę. - To był nasz wspólny pomysł, żeby Abdullahi poszedł właśnie do Skalicy. Wiemy, iż ma potencjał, ale tutaj nikt nie chciał dać mu szansy. Trener w Skalicy, to nasz bardzo dobry znajomy. Zaufał nam i chłopak tam gra, a to dla nas bardzo ważne - przyznaje szkoleniowiec Trójkolorowych.
Nigeryjczyk na słowackich boiskach poczyna sobie coraz lepiej. Mimo to, iż MFK Skalica walczy w grupie spadkowej o utrzymanie, Abbati w ciągu blisko dwóch miesięcy w nowym klubie zdołał wywalczyć sobie pewne miejsce w wyjściowej jedenastce. Przed tygodniem - w starciu z Trencinem - zaliczył premierową na boiskach Nike Liga asystę i znalazł się w jedenastce kolejki słowackiej elity. Wypożyczenie 20-latka kończy się 30 czerwca 2026 roku.
Niewykluczone, iż na Słowacji trener Roman Hudec szlifuje Trójkolorowym piłkarski diament. Pod względem piłkarskim Abbati coraz bardziej przypomina bowiem skrzydłowych, których kibice w Zabrzu do dziś wspominają z rozrzewnieniem.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl















