W sezonie 1971/1972 Górnik Zabrze nie tylko sięgnął po mistrzostwo Polski, ale również dołożył do tego triumf w Pucharze Polski, zapisując się złotymi zgłoskami na kartach historii rodzimego futbolu. Było to szóste takie trofeum w dorobku śląskiego klubu. Droga podopiecznych trenera Antoniego Brzeżańczyka do finału w Łodzi była pełna emocji, zwrotów akcji i spektakularnych powrotów, a sam mecz finałowy przeciwko Legii Warszawa - uświetniony historycznym wyczynem Włodzimierza Lubańskiego - do dziś wspominany jest przez kibiców z zapartym tchem.
Trudne miłego początki - męczarnie w Rydułtowach
Zmagania w edycji 1971/1972 Górnik Zabrze rozpoczął od 1/16 finału, trafiając na Naprzód Rydułtowy. Wydawało się, iż utytułowani Zabrzanie gładko poradzą sobie z niżej notowanym rywalem. Tymczasem ambitnie grający gospodarze postawili niezwykle twarde warunki. Po regulaminowym czasie gry i dogrywce na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis. O awansie musiał zadecydować konkurs rzutów karnych. W tej próbie nerwów piłkarze Górnika okazali się zaledwie o włos lepsi, wygrywając "jedenastki" 4:3 i unikając wielkiej sensacji już na samym starcie rozgrywek.
Kolejne przeszkody pokonane z klasą
Po bardzo trudnej przeprawie w Rydułtowach, w 1/8 finału na drodze zabrzan stanął ROW Rybnik. Tym razem obyło się bez nerwów i nieprzyjemnych niespodzianek - Górnik zdominował rywala, pewnie wygrywając 4:0 i meldując się w kolejnej fazie turnieju.
W ćwierćfinale, rozgrywanym w formule dwumeczu, rywalem Trójkolorowych była Stal Rzeszów. Zespół ze Śląska nie pozostawił przeciwnikom żadnych złudzeń. W pierwszym spotkaniu wyjazdowym Górnik wygrał 2:0, by w rewanżu przed własną publicznością dopełnić formalności, zwyciężając 3:0. Z imponującym bilansem 5:0 w dwumeczu, droga do strefy medalowej została otwarta.
Śląski dreszczowiec w półfinale
Prawdziwy test charakteru przyszedł w półfinale, gdzie los skojarzył ze sobą dwie potęgi - Górnika Zabrze i Ruch Chorzów. Pierwsze spotkanie półfinałowe zakończyło się bolesną porażką zabrzan 1:3. Taki wynik stawiał Chorzowian w roli zdecydowanego faworyta do awansu. Górnik jednak nie złożył broni. W meczu rewanżowym piłkarze z Zabrza wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności, odrabiając straty z nawiązką. Fenomenalne zwycięstwo 3:0 zapewniło im triumf w całym dwumeczu 4:3 i bilet do wielkiego finału.
Wielki finał i koncert Włodzimierza Lubańskiego
4 czerwca 1972 roku na Stadionie ŁKS-u w Łodzi zasiadło 30 tysięcy widzów, by podziwiać starcie absolutnych gigantów ówczesnego polskiego futbolu - Górnika Zabrze z Legią Warszawa Finał ten okazał się jednym z najbardziej emocjonujących widowisk w historii tych rozgrywek.
Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia Wojskowych. Już w 3. minucie, po dobitce strzału Władysława Stachurskiego, piłkę do siatki skierował Robert Gadocha. Górnik odpowiedział w 26. minucie meczu, gdy trafieniem popisał się niezawodny Włodzimierz Lubański. euforia Zabrzan nie trwała jednak długo, bo zaledwie dwie minuty później Gadocha ponownie wpisał się na listę strzelców. Legia schodziła na przerwę z prowadzeniem 2:1, sprawiając wrażenie drużyny bliższej końcowego triumfu.
Druga połowa to już jednak absolutny teatr jednego aktora i pokaz siły ekipy z Roosevelta. W 64. minucie Lubański po mistrzowsku ograł obrońców Legii i doprowadził do wyrównania 2:2. Prawdziwy nokaut nastąpił w ostatnich dziesięciu minutach spotkania. W 80. minucie, po rzucie rożnym podyktowanym po efektownym strzale Jana Banasia, Lubański wyprowadził Górnika na upragnione prowadzenie. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później - w 81. minucie - było już 4:2 za sprawą celnego trafienia Zygfryda Szołtysika. Dzieła zniszczenia w 87. minucie dopełnił genialnie dysponowany tego dnia "Włodek", zdobywając swoją czwartą bramkę w meczu.
Górnik Zabrze ostatecznie pokonał Legię Warszawa 5:2 po fantastycznym pościgu w drugiej połowie. Za piąty z rzędu triumf w Pucharze Polski drużyna z Roosevelta - jako jedyna w kraju - otrzymała puchar kraju na własność i znajduje się on w klubowym muzeum po dzień dzisiejszy. Jest to po dzień dzisiejszy wynik przez nikogo niepobity i choć drużyna ze stolicy wyraźnie zdystansowała Trójkolorowych w ostatnich pięciu dekadach w liczbie triumfów w finałach pucharu, nigdy nie udało się ani Legii, ani żadnej innej polskiej drużynie sięgnąć po to trofeum pięć razy z rzędu.
Historyczny dublet
Triumf z 4 czerwca 1972 roku przyniósł Górnikowi szóste w historii trofeum Pucharu Polski. Jako iż Zabrzanie zdobyli w tamtym sezonie również mistrzostwo kraju, sięgnęli po wybitny dublet. Dzięki temu Legia Warszawa - jako finalista Pucharu - zyskała prawo reprezentowania Polski w Pucharze Zdobywców Pucharów w kolejnym sezonie. Niemniej to piłkarze Górnika Zabrze, niesieni wybitną formą Włodzimierza Lubańskiego, udowodnili tamtego dnia, iż byli bezsprzecznymi królami polskiego futbolu w okresie 1971/1972.













