Trzy klacze sprzedane podczas aukcji Pride of Poland przez cały czas przebywają w Stadninie Koni w Michałowie. Kupujący z Iraku nie przelał jeszcze 200 tys. euro, choć jak zapewniają przedstawiciele spółki – rozpoczął procedurę płatności, a stadnina otrzymała potwierdzenie bankowe dotyczące wpłaty. Problemem mają być dodatkowe kontrole po stronie irackiego banku.
Chodzi o Poganinkę, klacz Escadrilli i Wiosenną Miłość. Prezes Michałowa Monika Słowik przekonuje, iż nie ma powodów, by przesądzać o niepowodzeniu transakcji. Stadnina pozostaje w kontakcie z nabywcą i czeka na zakończenie formalności.
– Klient otrzymał i potwierdził odbiór faktury, a następnie rozpoczął procedurę płatności. Zwrócił się również do stadniny o przesłanie kompletu dokumentów niezbędnych do transportu koni do Iraku. Uważamy, iż sprawy idą w dobrym kierunku – podkreśliła Monika Słowik.
– Przeszkodą mają być procedury związane z transferem pieniędzy poza Irak oraz weryfikacją wiarygodności podmiotów uczestniczących w transakcji – mówi z kolei wiceprezes stadniny Jerzy Białobok.
– Dostaliśmy od klienta z Iraku potwierdzenie bankowe, iż te pieniądze do banku wpłacił i te pieniądze są w dyspozycji banku. Podejrzewam, iż jak bank sprawdzi ich wiarygodność, to prześle je do naszego banku – przekazał.
Wiceprezes nawiązał przy tym do procedur stosowanych również w innych krajach, związanych z przeciwdziałaniem finansowaniu terroryzmu i kontrolą międzynarodowych przepływów pieniężnych.
Na razie nie wiadomo, kiedy przelew zostanie zaksięgowany na koncie Michałowa.
Prezes stadniny Monika Słowik pytana o ewentualne odsetki za opóźnienie przyznała, iż choć spółka ma podstawy do dochodzenia swoich praw, na obecnym etapie priorytetem jest doprowadzenie transakcji do końca.
Prezes podkreśliła, iż Irak jest dla polskiej hodowli nowym, perspektywicznym rynkiem, a dobre relacje z zagranicznymi klientami mogą przełożyć się na kolejne transakcje. Zwróciła jednak uwagę, iż opóźnienie generuje dodatkowe koszty, ponieważ klacze przez cały czas pozostają pod opieką stadniny.
– Będziemy rozmawiać o tym, iż w związku z dłuższym pobytem koni w stadninie trzeba będzie pokryć dodatkowe koszty ich utrzymania – zapowiedziała Monika Słowik.
Prezes przypomniała, iż zgodnie z regulaminem aukcji sprzedający może rozwiązać umowę dopiero wtedy, gdy kupujący nie dokona płatności w ciągu sześciu miesięcy.
Do tego czasu Michałów pozostaje związany umową i nie może swobodnie sprzedać tych samych koni innemu nabywcy. Słowik zaznaczyła, iż podobne przypadki zdarzały się już w przeszłości i nie zawsze oznaczały, iż transakcja ostatecznie nie dochodziła do skutku.
Zwróciła również uwagę, iż aukcje koni arabskich wiążą się z ryzykiem, którego nie da się całkowicie wyeliminować. Organizator nie ma pełnej kontroli nad tym, kto bierze udział w licytacji ani nad późniejszym przebiegiem płatności.
Zastępca dyrektora Jerzy Białobok ocenił, iż opóźnienia trzeba rozpatrywać w szerszym kontekście sytuacji na Bliskim Wschodzie. Napięcia polityczne, utrudnienia w transporcie i rosnące koszty utrzymania koni wpływają na możliwości finansowe hodowców oraz przebieg międzynarodowego handlu.
Wiceprezes zwrócił uwagę, iż konie arabskie nie są dobrem pierwszej potrzeby, a ich zakup często wynika z pasji i zamiłowania do hodowli. W okresach niepewności gospodarczej takie wydatki mogą schodzić na dalszy plan.
Zaapelował też o powściągliwość w ocenianiu sytuacji, argumentując, iż nadmierne nagłaśnianie problemów może szkodzić reputacji polskiej hodowli i zniechęcać potencjalnych kupujących.
– Moim zdaniem trzeba po prostu wykazać cierpliwość i nie robić z tych spraw nadmiernej sensacji, bo to niczego dobrego nie wnosi i w niczym nie pomaga. Wytwarza jedynie złą atmosferę w czasach, kiedy handel końmi jest bardzo trudny. Naprawdę trzeba się napracować, żeby sprzedać dobre konie – powiedział Jerzy Białobok, wiceprezes Stadniny Koni w Michałowie.
Podczas tegorocznej aukcji Pride of Poland ze stadniny koni w Michałowie wylicytowano siedem koni.



1 godzina temu











