Czarni Połaniec - Podlasie Biała Podlaska 0:2 (0:2)Bramki: Kopytov 28, Banach 39Czarni: Wieczerzak – Karaev (46’ Łukawski), Bujak (77’ Pycek), Chmielowiec, Banik (65’ Bociek), Dzikowski, Płatek, Bawor, Smoleń (46’ Zięba), Kierys (65’ Wójcik), Piatrenka. Podlasie: Jeż - Bobowski, Orzechowski, Nojszewski, Kobiera (65’ Łukasiewicz), Dmitruk, Maluga, Kopytov (90+2’ Czeczelewski), Andrzejuk (90+2’ Urbaniak-Jakubiec), Banach (85’ Dobruk), Twarowski (46’ Kosieradzki). Żółte kartki: Bawor – Banach.W upalne sobotnie popołudnie na stadionie w Połańcu stanęły naprzeciwko siebie ekipa gospodarzy i bialskie Podlasie. Już w pierwszej akcji bialczanie mieli dogodną sytuacje, ale strzał jednego z nich na róg sparował Marcin Wieczerzak. Potem nastąpiła seria trzech rzutów rożnych na bramkę gospodarzy jednak bez efektu w postaci bramki. W 12. minucie po dalekim wrzucie z autu Dawida Nojszewskiego było gorąco w polu karnym Czarnych, ale zabrakło strzału. W 24. minucie po rzucie rożnym z prawej strony niefrasobliwie zachowała się linie defensywna Podlasia. Na szczęście piłka odbita przypadkowo od jednego z graczy gości przeleciała nad poprzeczką bramki Oskara Jeża. W 28. minucie najpierw w poprzeczką uderzył Dominik Banach a po chwili w zamieszaniu pod bramką Czarnych piłkę do bramki skierował Dmytro Kopytov. Tuż po zdobyciu bramki przez Podlasie sędzia zarządził „water break”. Jedenaście minut później znakomitą kontrę wyprowadził Podlasie. Piłka jak po sznurku wędrowała od Sebastiana Kobiery przez Kopytova do Banacha, który precyzyjnym strzałem zdobył drugą bramkę dla gości. Sędzia doliczył dwie minuty do regulaminowego czasu pierwszej połowy. Upłynęły one bez jakiś godnych uwagi wydarzeń. Po pierwszej połowie Podlasie prowadziło 2:0 i było to jak najbardziej zasłużone prowadzenie. Bialczanie oddali pięć strzałów na bramkę rywala z czego prawie połowa ugrzęzła w siatce. Gospodarze tylko raz zagrozili poważnie bramce Jeża, ale działo się to bardziej z niepewnej postawy obrońców niż pewnej gry napastnikó
w.Druga połowa zaczęła się od „piłkarskich szachów”. Obie ekipy starały się wypracować sobie okazje bramkowe, ale za bardzo się nie udawało. W 56. minucie po zagraniu głową Damiana Bawora piłka otarła się o jednego z obrońców Podlasia i z trudem na róg wybił ją Jeż.
Dwie minuty później zagotowało się pod bramką gości. Czarni strzelali trzykrotnie na bramkę. Dwa razy obronił Jeż, trzeci strzał minął światło bramki. W odpowiedzi z kilku metrów piłkę do bramki gospodarzy skierował głową wprowadzony w drugiej połowie Jarosław Kosieradzki, ale wielkim kunsztem bramkarskim wykazał się Wieczerzak i wybił piłkę na róg. Po rzucie rożnym jeden z obrońców Czarnych zagrał ręką we własnym polu karnym i sędzia podyktował rzut karny. Do karnego podszedł Kosieradzki, ale jego strzał obronił Wieczerzak. W 74. minucie sędzia po raz kolejny zarządził „water break” i nic dziwnego bo temperatura powietrza oscylowała wokół 30 stopni Celsjusza. W 86. minucie Podlasie wyprowadziło kontrę, która powinna zakończyć się bramką. Niestety żadnemu z bialczan nie udało się wbić piłki do bramki. W rewanżu strzał jednego z piłkarzy gospodarzy wpadł prosto w ręce Jeża. Po chwili jego vis-a-vis wykazał się kunsztem i obronił strzał Kosieradzkiego. Arbiter doliczył kilka minut do regulaminowego czasu gry. W drugiej doliczonej minucie Kosieradzki uderzył z linii pola karnego, ale na posterunku był Wieczerzak. Po chwili ponownie napastnik Podlasia uderzał na bramkę Czarnych tym razem z rzutu wolnego. Bramkarz przeniósł piłkę nad poprzeczką. Rożnego już nie było bo sędzia zakończył spotkanie. Po bardzo dobrym meczu Podlasie wygrało po raz pierwszy w tym sezonie. Wygrana mogła być wyższy, gdyby Kosieradzki wykorzystał karnego lub on i jego koledzy wykorzystali jeszcze jakieś okazje bramkowe, których nie brakowało. Czarni po raz pierwszy stracili punkty i przegrali w tym sezonie. Podlasie ma na koncie dwa mecze z rzędu bez porażki. W środę o godzinie 17:00 na miejskim stadionie w Białej Podlaskiej pojawi się AKS 1947 Busko Zdrój.