UE szykuje rewolucję w przeglądach samochodowych. Tysiące kierowców będą mieć problem

2 godzin temu

Jednym z kluczowych elementów reformy ma być zmiana metod pomiaru emisji spalin. w tej chwili stosowane rozwiązania – zwłaszcza w przypadku silników Diesla – opierają się głównie na pomiarze zadymienia. Unia Europejska chce jednak wprowadzić bardziej zaawansowane urządzenia, które będą liczyć rzeczywistą liczbę cząstek stałych emitowanych przez pojazd.

Nowe podejście ma pozwolić na skuteczniejsze wykrywanie samochodów z usuniętymi lub niesprawnymi filtrami cząstek stałych, takich jak DPF czy GPF. To istotna zmiana, ponieważ – według danych branżowych – w wielu krajach UE odsetek aut z ingerencją w układ wydechowy jest znaczący, a obecne testy nie zawsze są w stanie to wykryć.

W praktyce oznacza to, iż pojazdy, które dziś przechodzą przegląd mimo nielegalnych modyfikacji, po zmianach będą automatycznie odrzucane. Właściciele takich aut będą musieli przywrócić je do stanu zgodnego z homologacją, co może wiązać się z kosztami sięgającymi choćby kilku tysięcy złotych.

Elektronika samochodowa pod pełną kontrolą diagnostów

Drugim filarem planowanej reformy jest rozszerzenie zakresu kontroli o systemy elektroniczne. W nowoczesnych samochodach to właśnie oprogramowanie odpowiada za bezpieczeństwo i emisję, dlatego unijni legislatorzy chcą, by było ono regularnie weryfikowane podczas badań technicznych.

Diagnosta nie ograniczy się już wyłącznie do sprawdzenia hamulców, zawieszenia czy oświetlenia. Kontroli mają podlegać również systemy wspomagające kierowcę, takie jak:

  • asystent pasa ruchu,
  • system automatycznego hamowania awaryjnego,
  • tempomat adaptacyjny,
  • system start–stop.

Istotne będzie nie tylko ich działanie, ale także to, czy nie zostały dezaktywowane lub zmodyfikowane. W praktyce oznacza to koniec popularnych praktyk polegających na wyłączaniu niektórych funkcji na stałe, np. systemu start–stop.

Dodatkowo planuje się wykorzystanie danych zapisanych w komputerze pokładowym pojazdu. Dzięki temu możliwe będzie wykrycie ingerencji w oprogramowanie czy ukrytych błędów, które nie zawsze są widoczne podczas standardowej kontroli.

Wspólna baza danych pojazdów w UE i walka z cofaniem liczników

Kolejną zmianą, która może znacząco wpłynąć na rynek motoryzacyjny, jest utworzenie ogólnoeuropejskiej bazy danych badań technicznych. System ten ma umożliwić łatwe sprawdzanie historii pojazdu niezależnie od kraju jego rejestracji.

To szczególnie istotne w kontekście importu samochodów używanych. w tej chwili jednym z największych problemów jest proceder cofania liczników oraz ukrywania historii wypadkowej. Dzięki wspólnej bazie diagnosta lub nabywca auta będzie mógł zweryfikować przebieg oraz wyniki wcześniejszych badań technicznych.

Według szacunków Komisji Europejskiej, manipulacje przy licznikach dotyczą choćby kilkunastu procent pojazdów w obrocie transgranicznym. Nowy system ma ograniczyć to zjawisko i zwiększyć transparentność rynku.

Nowe przepisy UE a jakość powietrza i bezpieczeństwo na drogach

Zmiany proponowane przez Unię Europejską mają dwa główne cele: poprawę jakości powietrza oraz zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. W wielu europejskich miastach problem smogu pozostaje poważnym wyzwaniem, a transport drogowy odpowiada za znaczną część emisji szkodliwych substancji.

Wprowadzenie liczników cząstek stałych oraz dokładniejsza kontrola układów wydechowych mają ograniczyć emisję najbardziej niebezpiecznych zanieczyszczeń. Jednocześnie większy nacisk na sprawność systemów bezpieczeństwa może przyczynić się do zmniejszenia liczby wypadków.

Eksperci zwracają uwagę, iż obecny system badań technicznych w niektórych krajach UE jest zbyt liberalny. Niski odsetek negatywnych wyników budzi wątpliwości co do skuteczności kontroli. Nowe regulacje mają ujednolicić standardy i wyeliminować różnice między państwami członkowskimi.

Kierowcy zapłacą więcej za przeglądy techniczne

Zaostrzenie przepisów może jednak oznaczać wzrost kosztów dla kierowców. Nowoczesne urządzenia do pomiaru emisji oraz diagnostyki elektroniki są znacznie droższe od w tej chwili stosowanych rozwiązań, co prawdopodobnie przełoży się na wyższe opłaty za badania techniczne.

Dodatkowo właściciele starszych pojazdów lub aut po modyfikacjach mogą zostać zmuszeni do kosztownych napraw. W skrajnych przypadkach część samochodów może zostać wycofana z ruchu, jeżeli ich dostosowanie do nowych wymagań okaże się nieopłacalne.

Na razie nie podano konkretnej daty wejścia nowych przepisów w życie. Proces legislacyjny w Unii Europejskiej może potrwać jeszcze kilka lat, jednak kierunek zmian jest już jasno określony.

Idź do oryginalnego materiału