V liga: Wisła znów wygrywa, historyczny punkt Orawy. Rezerwy Podhala bez zdobyczy

podhaleregion.pl 1 godzina temu

Po 2. kolejce spotkań V ligi najwięcej powodów do zadowolenia spośród naszych drużyn ponownie ma AP Wisła Czarny Dunajec. Zespół z Czarnego Dunajca pewnie pokonał na własnym boisku Łososia Łososina Dolna 4:0 i po raz kolejny potwierdził bardzo dobry początek sezonu. Historyczny, pierwszy punkt na tym szczeblu rozgrywkowym zdobyła Orawa Jabłonka, która przed własną publicznością zremisowała 1:1 z Kolejarzem Stróże. Bez zdobyczy z wyjazdu do Żabna wróciły natomiast młode rezerwy NKP Podhala Nowy Targ.

AP Wisła Czarny Dunajec – Łosoś Łososina Dolna 4:0 (3:0)

Bramki: 1:0 Pulit 22, 2:0 Misiura 32, 3:0 Kozak 43, 4:0 Diaz 88.

Wisła: Laskowski – Drobnak, Kamiński (71 Diaz Jarmillo), Porębski, Kidoń (78 Kalata), Misiura (63 Paniak), Moniak (78 Paluch), Pochroń (66 Młynarski), Kobylarczyk, Kozak (63 Miętus), Niedziałkowski (71 Konig).

Gospodarze od początku przejęli inicjatywę i konsekwentnie szukali drogi do bramki rywala. Pierwszy poważny sygnał ostrzegawczy wysłali w 20. minucie. Po zamieszaniu w polu karnym do piłki dopadł Kidoń, ale jego uderzenie zostało zatrzymane praktycznie na linii bramkowej.

Dwie minuty później Wisła była już na prowadzeniu. Kamiński przedarł się lewą stroną do linii końcowej i zagrał mocno wzdłuż pola bramkowego. Interweniujący Pulit zrobił to na tyle niefortunnie, iż skierował futbolówkę do własnej siatki.

W 32. minucie było 2:0. Tym razem gospodarze rozegrali akcję prawym skrzydłem, a piłka trafiła przed pole karne do Misiury. Ten uderzył płasko, precyzyjnie i nie dał bramkarzowi Łososia większych szans.

Jeszcze przed przerwą gospodarze zadali trzeci cios. W 43. minucie Misiura posłał dokładne dośrodkowanie, a nabiegający Kozak wyprzedził golkipera i strzałem głową umieścił piłkę w siatce.

Po zmianie stron przyjezdni próbowali odpowiedzieć. Najpierw Laskowski dobrze interweniował po uderzeniu R. Pawłowskiego z około dziesięciu metrów, a kilka minut później ten sam zawodnik trafił w słupek. Wisła także miała swoje okazje – Pochroń znalazł się w bardzo dobrej sytuacji, ale uderzył prosto w bramkarza.

Wynik spotkania w 88. minucie ustalił Diaz Jarmillo, który dał bardzo dobrą zmianę. Rezerwowy Wisły przeprowadził indywidualną akcję i precyzyjnym płaskim strzałem w dalszy róg przypieczętował efektowne zwycięstwo gospodarzy.

Orawa Jabłonka – Kolejarz Stróże 1:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Styruła 56, 1:1 Gargas 61.

Orawa: Majkut – Skoczyk, Brząkała, Szymusiak, Zając (80 M. Bełciak), Styruła (70 D. Bełciak), Zaremba (70 Mituś), Onyewuchi (80 Ndlovu), I. Zahora, Suwada, Ryś (85 Czarnota).

Debiutująca w V lidze Orawa zapisała na swoim koncie pierwszy, historyczny punkt, choć po końcowym gwizdku gospodarze mogli czuć choćby lekki niedosyt.

Już w pierwszej połowie podopieczni z Jabłonki potrafili stworzyć sobie kilka dogodnych okazji. W 22. minucie Suwada świetnym podaniem uruchomił Rysia, ale ten posłał piłkę obok bramki. Później po dośrodkowaniu Zająca Styruła sprytnie przepuścił futbolówkę do Suwady, którego uderzenie na raty zatrzymał Kowalczyk. Tuż przed przerwą ponownie groźnie zrobiło się po akcji Suwady. Dośrodkowanie zamykał Ryś – jego pierwszy strzał został zablokowany, a poprawka przeleciała ponad poprzeczką.

Po przerwie Orawa jeszcze mocniej ruszyła do przodu. Szymusiak nieznacznie chybił po podaniu Zahory, a chwilę później bramkarz Kolejarza świetnie obronił mocne uderzenie Styruły z kilku metrów.

W 56. minucie miejscowi dopięli swego. Zając kapitalnym prostopadłym podaniem uruchomił Styrułę, a ten z ostrego kąta huknął w kierunku dalszego słupka i wyprowadził Orawę na prowadzenie.

Radość gospodarzy trwała jednak tylko pięć minut. Gargas przeprowadził indywidualną akcję, zdecydował się na uderzenie z dystansu, a odbita od murawy piłka przeskoczyła nad interweniującym Majkutem i wpadła do siatki.

Orawa mogła odpowiedzieć niemal natychmiast. Już minutę później gospodarze otrzymali rzut karny, ale Ryś uderzył zbyt lekko i Kowalczyk obronił jedenastkę.

W końcówce miejscowi przez cały czas szukali zwycięskiego gola. Suwada po podaniu D. Bełciaka minimalnie chybił przy próbie w dalszy róg, Brząkała po rzucie wolnym główkował o centymetry obok bramki, a w 90. minucie płaski strzał Skoczyka pewnie zatrzymał golkiper Kolejarza.

Ostatecznie padł remis 1:1, który oznacza pierwszy punkt Orawy Jabłonka w historii jej występów na poziomie V ligi.

Polan Żabno – NKP Podhale Nowy Targ II 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Kaczyk 30 (rzut karny), 2:0 Kuczek 33, 3:0 Motylski 89.

Podhale: Stańczuk – Pragnący (60 Grzywaczewski), Bałuk, Kaliciecki, Palider (80 Zubek), Zalewski (70 Gryglak), Waśko, Kulpa (55 Burkat), Chowaniec, Wojtanek, Waksmundzki (85 Galica).

Wynik spotkania w Żabnie może być dla młodego zespołu Podhala wyjątkowo surowy, bo przez długie fragmenty nowotarżanie prowadzili z bardziej doświadczonym rywalem wyrównaną grę.

Kluczowe dla losów meczu okazały się zaledwie trzy minuty pierwszej połowy. Najpierw gospodarze objęli prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Kaczyka. Podhale zareagowało bardzo dobrze i niemal natychmiast stworzyło sobie dwie znakomite okazje do wyrównania. Żadnej z nich nie udało się jednak zamienić na bramkę. Chwilę później prosty błąd taktyczny nowotarżan wykorzystał Kuczek i zrobiło się 2:0.

Po przerwie młody zespół Podhala nie zrezygnował. Goście grali odważnie, próbowali wysoko atakować i szukali gola, który pozwoliłby im wrócić do spotkania. W kilku sytuacjach zabrakło jednak spokoju i lepszej decyzji w ostatniej fazie akcji.

W końcówce Podhale, chcąc za wszelką cenę zdobyć bramkę kontaktową, jeszcze bardziej się otworzyło. Wykorzystali to gospodarze i w 89. minucie Motylski ustalił rezultat na 3:0.

Trener rezerw Podhala Hajnos podkreślał po spotkaniu, iż końcowy wynik nie oddaje przebiegu rywalizacji:

– Wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Był to bardzo wyrównany mecz, w którym bardziej doświadczeni na tym poziomie rozgrywkowym gospodarze wykorzystali swoje momenty, a niestety my swoich szans nie zamieniliśmy na gole. W kilku dogodnych sytuacjach brakowało nam trochę większego spokoju, aby lepiej zakończyć nasze ataki. Przeciwnik podwyższył wynik w końcówce, w momencie gdy bardziej się otworzyliśmy, dążąc do zdobycia bramki kontaktowej. Niestety taka jest piłka – liczy się to, co w bramce, a w tym elemencie skuteczniejszy był przeciwnik. Na duży plus oceniam naszych zawodników w aspekcie mentalnym. Przez cały mecz walczyliśmy o odwrócenie wyniku. Chłopaki zostawili naprawdę sporo zdrowia na boisku. Zapłaciliśmy frycowe, ale wierzę, iż doświadczenie, które zbieramy, zaprocentuje już w najbliższym meczu, a chłopcy pokażą pełnię swoich możliwości, które są naprawdę duże! – podsumował trener Podhala II Grzegorz Hajnos.

Idź do oryginalnego materiału