Wieluń: Paliwowa panika po blokadzie cieśniny Ormuz. Stacje oblężone, paliwo znikało w oczach

1 dzień temu

Ostatnie dni przyniosły spore poruszenie na stacjach paliw w Wieluniu i okolicznych miejscowościach. Doniesienia o blokadzie strategicznej cieśniny Ormuz przez Iran wywołały u wielu kierowców obawy o wzrost cen, co przełożyło się na długie kolejki i chwilowe braki niektórych paliw. Obecnie, 3 marca 2026 roku w godzinach wieczornych, sytuacja w naszym regionie wyraźnie się uspokaja.

Powodem nagłego zainteresowania tankowaniem stała się sytuacja na Bliskim Wschodzie. Oficjalne potwierdzenie blokady cieśniny Ormuz – kluczowego punktu dla światowego transportu ropy – natychmiast wpłynęło na giełdy i nastroje konsumentów. Wiele osób, obawiając się, iż globalny konflikt przełoży się na drastyczne podwyżki na lokalnych pylonach, postanowiło uzupełnić baki „na zapas”.

Nerwowo przy dystrybutorach

W ostatnim czasie na wielu stacjach w Wieluniu utworzyły się zatory. Świadkowie relacjonują, iż atmosfera w kolejkach bywała napięta, a pośpiech i niepewność udzielały się tankującym.

– Ruch był naprawdę duży, momentami dochodziło do kłótni, bo ludzie wpychali się przed siebie – mówi nam jeden z mieszkańców. – Na jednej ze stacji w pewnym momencie zabrakło standardowego oleju napędowego i benzyny. Dostępne było tylko paliwo premium, ale obsługa informowała, iż dostawa powinna dotrzeć w ciągu godziny – dodaje nasz rozmówca.

Pojawiły się też głosy krytyczne wobec osób tankujących paliwo do dodatkowych zbiorników, co utrudniało pracę kierowcom zawodowym.

– Widziałem kierowcę tira, który miał paliwa na ostatnie 100 kilometrów i nie mógł zatankować, bo paliwo się skończyło. To efekt tego, iż niektórzy przyjeżdżali z całymi zestawami baniek, a choćby mauzerami – dodaje świadek.

Dlaczego sytuacja w Iranie trzęsie rynkiem paliw w Wieluniu?

Blokada cieśniny Ormuz to jedno z najpoważniejszych zakłóceń na rynku energetycznym. Przez ten wąski przesmyk przepływa około 20-25 proc. światowego zapotrzebowania na ropę. Informacje o zatrzymaniu ruchu tankowców i incydentach zbrojnych w tym regionie powodują natychmiastowe reakcje na rynkach hurtowych. Choć Polska posiada zapasy strategiczne, wielu kierowców zareagowało wyprzedzająco, chcąc uniknąć prognozowanych wzrostów cen detalicznych.

Ruch na stacjach się uspokaja

Na szczęście we wtorkowy wieczór 3 marca sytuacja w regionie wraca do normy. Większość dużych kolejek się rozładowała, a paliwo sukcesywnie wraca do wszystkich dystrybutorów dzięki planowym dostawom.

Operatorzy stacji i eksperci apelują o spokój – choć sytuacja międzynarodowa jest poważna i wpływa na ceny, to właśnie paniczne zakupy „na zapas” są główną przyczyną chwilowych braków towaru na poszczególnych stacjach.

Idź do oryginalnego materiału