Poprzedni format rozgrywek był dosyć wyrozumiały dla drużyn, które mają dołki formy na początku sezonu. Po reformie i powrocie do formatu sprzed lat nie ma już miejsca na błędy – sześć meczów, trzy na wyjeździe, trzy we własnej hali, a z czterech drużyn awansują tylko dwie. Różnica będzie niewielka, każda porażka może okazać się bolesna. najważniejsze jest wygrywanie we własnej hali, ale prawdopodobnie i z delegacji będzie trzeba przywieźć jakieś oczka.
Przed meczem Nafciarze wiedzieli już, iż liderem będzie Nantes. Francuzi dzień wcześniej wygrali w Skopje i mieli już na koncie cztery oczka. Myśląca o awansie Orlen Wisła Płock musiała więc wygrać we własnej hali z Melsungen – w przeciwnym razie już po dwóch kolejkach wicemistrzowie Polski mieliby dwa lub choćby cztery punkty straty. Przy tak małej liczbie meczów taki dystans mógłby okazać się trudny do nadrobienia.
Trudna pierwsza połowa
Siódmy zespół poprzedniego sezonu Bundesligi do Płocka przyjechał bez dwóch ważnych zawodników – trener Roberto Garcia Porrado nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Denisa Kristopansa i Daniela Dujszebajewa. Z kolei w zespole gospodarzy zabrakło Abela Serdio.
Pierwsze minuty były niezłe dla gospodarzy – pierwszy rzut obronił Miljan Vujović, a Zoltan Szita wyprowadził zespół na prowadzenie. Gra wyglądała nieźle, było sporo prób gry do skrzydła, zwłaszcza do będącego w świetnej formie Frederika Bjerre, a także szybkiego wznowienia. Po kilku minutach coś się jednak załamało – Vujović nie odbijał piłek, obrona nie funkcjonowała dobrze i goście w 13. minucie wyszli na prowadzenie. Nafciarze nie radzili sobie z atakami Reynira Stefanssona.
Jeszcze w pierwszej połowie Xavi Sabate zdecydował się na zmianę w bramce, ale Mirko Alilović kilka pomógł. Na prawym rozegraniu pojawił się Melvyn Richardson i zupełnie nie przypominał zawodnika, który rok temu był gwiazdą Wisły. Francuz podejmował złe decyzje, a jego rzuty bronił Nebosja Simić. Spotkanie skończył z jedną bramką na cztery próby – tak wynika ze statystyk EHF. W drugiej połowie były zawodnik Barcelony w ogóle nie pojawił się na parkiecie. Richardson zupełnie nie przypomina MVP Final Four Ligi Mistrzów sprzed dwóch lat. Miha Zarabec pojawił się tylko na chwilę i zupełnie nie błysnął. Dawid Dawydzik dwukrotnie spudłował z koła.
Wisła do drugiej połowy przystępowała z dwubramkową stratą.
Bjerre i Kosorotov prowadzą do zwycięstwa
W drugiej połowie tempo meczu wyraźnie spadło. Przyjezdni mieli jeszcze większe problemy ze zdobyciem bramki, a to za sprawą świetnego duetu w obronie. Leon Susnja i Oriol Rey spisywali się po prostu świetnie.
Wisła gwałtownie wróciła do meczu, już po niespełna 10 minutach odzyskała prowadzenie (18:17). Piłka w ataku po prostu wędrowała na skrzydło do Bjerre albo na rozegranie do Kosorotova. Tych dwóch zawodników zdobyło w spotkaniu łącznie 15 bramek, czyli 60 proc. dorobku zespołu. W końcówce kilka trafień dołożył Zoran Ilić i ta trójka łącznie odpowiada za 20 z 25 bramek.
Niemcy też nie brylowali w ataku. W 51. minucie był remis 21:21 i końcówka zapowiadała się emocjonująco. Ostatnie minuty dłużyły się jak mecz NBA, ale w końcówce Wisła zyskała przewagę – na ostatnie 90 sekund za faul na Gergo Fazekasie wyleciał Johannes Golla. Melsungen kończyło w osłabieniu, a Wisła mimo to męczyła się ze zdobyciem bramki przez długie kilkadziesiąt sekund. Próba przepchnięcia akcji środkiem w końcu przyniosła efekt i na 30 sekund przed końcem było 25:24.
Pozostało tylko obronić wynik i to się udało. Orlen Wisła Płock i około 3 tys. kibiców na hali mogło odetchnąć – Nafciarze uciekli spod topora i wrócili do gry o awans.
W trzeciej kolejce Nafciarzy czeka wyjazd do Skopje na mecz z Vardarem. Spotkanie odbędzie się 8 października.
Orlen Wisła Płock – MT Melsungen 25:24 (13:15)
Orlen Wisła Płock: Alilović, Vujović – Daszek 2, Janc, Susnja, Rey Morales, Szita 1, Richardson 1, Zarabec, Fazekas 1, Krajewski, Dawydzik, Mihić, Ilić 5, Bjerre 9, Kosorotov 6.
Melsungen: Simić, Palasics – Marchan 1, Balenciaga 1, Mandić, Sipos 1, Ignatow 3, Stehl, Golla 3, Drosten 3, Stefansson 7, Forsell, Sigrist 2, Garcia, Mensing 3.
Kary: Wisła 4 min, Melsungen 6 min.















