Wisła wygrała w setnej minucie! Duda rozstrzygnął thriller przy Reymonta

1 godzina temu

Jeszcze w dziesiątej minucie doliczonego czasu Wisła Kraków remisowała z Rakowem Częstochowa. Chwilę później Kacper Duda zapewnił jej zwycięstwo 2:1, a stadion przy Reymonta eksplodował radością. Sobotni mecz, rozegrany 24 października, przyniósł bezbramkową pierwszą połowę, prowadzenie po trafieniu Juliusa Ertlthalera i nerwową końcówkę po wyrównaniu gości. Ostatecznie Biała Gwiazda zdobyła komplet punktów w szóstej domowej potyczce tego sezonu Ekstraklasy.

Wisła miała wrócić do strzelania. Raków szukał przełamania

Przed spotkaniem krakowianie mieli konkretny cel: po dwóch kolejnych występach bez zdobytej bramki odzyskać skuteczność i wykorzystać atut własnego stadionu. Dotychczasowy bilans przy Reymonta dawał podstawy do optymizmu, ale sytuacja przeciwnika wymagała ostrożności. Raków przyjechał do Krakowa po zmianie szkoleniowca. Powracający Dawid Szwarga miał pomóc drużynie wydostać się z kryzysu.

Wisła rozpoczęła z Ángelem Rodado na szpicy i Juliusem Ertlthalerem operującym za jego plecami. Środek pola tworzyli Kacper Duda oraz James Igbekeme, a w bocznych sektorach wystąpili Frederico Duarte i Julian Lelieveld. Taki układ pozwalał szukać zarówno podań do napastnika, jak i wejść pomocników w pole karne.

Pierwsza połowa: mocne otwarcie i niewykorzystana przewaga

Początek należał do gospodarzy. Już w trzeciej minucie Rodado stanął przed znakomitą okazją, ale Kacper Trelowski zatrzymał jego uderzenie nogą. Niedługo później bramkarz Rakowa poradził sobie również ze strzałem Ertlthalera.

Pierwsze duże emocje sędziowskie pojawiły się jeszcze przed upływem dziesięciu minut. Po kontakcie piłki z ręką Bogdana Racovițana Tomasz Kwiatkowski wskazał na rzut karny dla Wisły. Wideoweryfikacja przyniosła jednak zmianę decyzji. Gospodarze musieli szukać prowadzenia w kolejnych akcjach.

Z czasem ich napór stracił intensywność. Raków zagęścił przestrzeń przed własną bramką, a Wiśle coraz trudniej przychodziło przyspieszanie gry. Próby Jakuba Krzyżanowskiego, Duarte i Lelievelda nie przyniosły przełamania. Do przerwy utrzymało się 0:0 — wynik korzystniejszy dla gości, którzy przetrwali najbardziej niebezpieczny fragment spotkania.

Druga połowa: Ertlthaler znalazł drogę do bramki

Po zmianie stron Wisła wreszcie wykorzystała dobrze skonstruowaną akcję. W 53. minucie Darijo Grujčić odzyskał piłkę i przekazał ją Lelieveldowi. Holender uruchomił Ertlthalera, który wygrał pojedynek z Trelowskim.

Prowadzenie zmieniło jednak przebieg meczu. Raków zaczął odważniej atakować, a gospodarze musieli częściej bronić własnego pola karnego. Groźne stały się zwłaszcza stałe fragmenty gry. Po jednym z nich Lamine Diaby-Fadiga skierował piłkę do siatki, ale analizujący sytuację sędziowie dopatrzyli się spalonego.

Kolejna interwencja VAR przyniosła już gościom wymierną korzyść. Po faulu Víctora Meseguera na Diabym-Fadidze arbiter przyznał Rakowowi jedenastkę. W 84. minucie sam poszkodowany doprowadził do remisu.

Duda zachował spokój, gdy kończył się czas

Przerwy związane między innymi z wideoweryfikacjami sprawiły, iż spotkanie znacznie się przedłużyło. Rozstrzygnięcie przyniosła dopiero setna minuta.

Po dośrodkowaniu Ertlthalera z rzutu wolnego i zbyt krótkim wybiciu Patryka Makucha piłka trafiła do Dudy. Pomocnik opanował ją w polu karnym i uderzył, a futbolówka po rykoszecie od Racovițana wpadła do bramki. Było to pierwsze ekstraklasowe trafienie zawodnika Wisły — od razu warte trzy punkty. Po golu sędzia zakończył spotkanie bez ponownego rozpoczęcia gry.

Zwycięstwo cenne, ale z materiałem do analizy

W ocenie tego występu trzeba oddzielić satysfakcję z wyniku od sposobu zarządzania prowadzeniem. Wisła potrafiła stworzyć zagrożenie od pierwszych minut i przełamała bramkowy zastój. Nie zdołała jednak utrzymać kontroli po zdobyciu gola. Raków wrócił do rywalizacji i zmusił gospodarzy do walki o zwycięstwo do ostatniej akcji.

Bohaterem finału został Duda, ale na wyróżnienie zasłużył także Ertlthaler: strzelec pierwszej bramki i wykonawca dośrodkowania poprzedzającego drugą. To właśnie aktywność zawodników wspierających Rodado okazała się decydująca.

Po sobotnim zwycięstwie Wisła miała 21 punktów po 12 spotkaniach i zajmowała piąte miejsce. Następnym sprawdzianem będzie wyjazd do Lecha Poznań, zaplanowany na 31 października. Utrzymanie miejsca blisko czołówki wymagać będzie także punktów poza Krakowem.

Wisła Kraków – Raków Częstochowa 2:1 (0:0)

Bramki: Julius Ertlthaler 53., Kacper Duda 90+10. – Lamine Diaby-Fadiga 84. (karny).

Wisła: Marcel Łubik – Raoul Giger, Alan Uryga, Darijo Grujčić, Jakub Krzyżanowski – Frederico Duarte (66. Élie Youan), Kacper Duda, James Igbekeme (66. Víctor Meseguer), Julian Lelieveld (66. Marko Božić) – Julius Ertlthaler – Ángel Rodado.

Raków: Kacper Trelowski – Fran Tudor (46. Karol Struski), Bogdan Racovițan, Stratos Svarnas – Jean Carlos (63. Jakub Jendryka), Oskar Repka, Marko Bulat (63. Władysław Koczerhin), Erick Otieno (90+4. Nils Zätterström) – Lamine Diaby-Fadiga, Tomasz Pieńko (46. Mahir Emreli), Patryk Makuch.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski. Widzów: 33 tysiące.

Idź do oryginalnego materiału