Jak zwykle w pojedynkach tych drużyn emocje były do ostatnich sekund. Mowa o meczu piłkarzy ręcznych Rebud KPR Ostrovii z MMTS-em Kwidzyn, który w niedzielne popołudnie ostrowianie wygrali 30:28, prowadząc do przerwy 16:13. Gospodarze prowadzili 20:16, ale zanotowali długi przestój bez rzuconej bramki, a rywal trafił 5 razy z rzędu. Doszło do zaciętej końcówki, w której na szczęście ostrowski zespół nie dał sobie wydrzeć trzech punktów. „Najważniejsze jest zwycięstwo, bez względu na jego styl” – powiedział radiuCENTRUM asystent Kima Rasmussena, Rafał Stempniak.
„Było nerwowo, trochę chyba na własne życzenie. Był taki moment w meczu, gdzie prowadziliśmy czterema bramkami i nie potrafiliśmy postawić tej kropki nad i, czyli dorzucić jednej czy dwóch bramek, gdzie były ku temu okazje. Zespół z Kwidzyna wrócił i kończyło się tradycyjnie jak to bywa w meczach z tą drużyną. Było nerwowo, ale mieliśmy mecz pod kontrolą, poza momentem, kiedy to straciliśmy pięć bramek z rzędu. Cieszymy się z tego, iż wygraliśmy, bo to dla nas było nadrzędne. Było to nam bardzo potrzebne, szczególnie po tym przegranym pucharowym meczu z Gdańskiem. Potrzebowaliśmy tego dla sfery mentalnej. Szczerze mówiąc, styl tej wygranej nie jest w tym momencie aż tak bardzo istotny. Cieszmy się z tego, iż wygraliśmy” – powiedział radiuCENTRUM Rafał Stempniak.
na fot.: Łukasz Zakreta odbił 11 piłek, ale to ostrowski zespół ostatecznie triumfował
Dla Rebud KPR Ostrovii to ósma z rzędu wygrana, która pozwoliła – przynajmniej do poniedziałkowego wieczora – wrócić na trzecie miejsce w tabeli Orlen Superligi.
Rebud KPR Ostrovia – Energa Bank BPS MMTS Kwidzyn 30:28 (16:13)
Rebud KPR Ostrovia: Zimny 6/21 – 29%, Ligarzewski 3/16 – 19% - Urbaniak 5, Kamyszek 5, Adamski 4, Smolikau 3, Marciniak 3, Klopsteg 2, Frankowski 2, Misiejuk 2, Krok 2, Gajek 1, Gavashelishvili 1, Chojnacki, Wojciechowski, Szpera.
na fot.: Robert Kamyszek rzucił dla Ostrovii 5 bramek
Autor:



















