Zwariowany Turniej Rycerski

1 godzina temu

Kultywując historię Dzikiego Zachodu, 15 sierpnia ponownie jako Sheriff lubońskiego kowbojskiego miasteczka wyruszyłem do zaprzyjaźnionego Silverado City pod Żninem. Tym razem zamiast ścigać drobnych rzezimieszków czekała mnie kolejna niezwykła przygoda.

W sobotni wieczór amfiteatr zamienił się w scenę rodem z bajek o Scoobym-Doo. Kowboje wcielili się w role Scooby’ego, Brodatego i ich kompanów, przenosząc publiczność w świat zagadek, duchów i potworów. Największą frajdę mieli najmłodsi, którzy mogli spotkać swoich bajkowych bohaterów, porozmawiać z nimi i zrobić pamiątkowe zdjęcia. Później nadszedł czas na widowiskowy Fire Show. Artyści zaprezentowali niezwykłe umiejętności tańca, żonglerki i manipulacji ogniem, które zrobiły na widzach ogromne wrażenie. Tego wieczoru nie zabrakło też urodzinowej niespodzianki dla jednej z kowbojskich artystek.

Następnego ranka obudziłem się na farmie Wotsona. Wyszedłem z drewnianej chaty, zaparzyłem czarną kawę i spojrzałem na budzące się miasteczko. W powietrzu czuło się, iż nadchodzi coś wyjątkowego. Od rana zaczęli przybywać rycerze. Silverado City w jednej chwili przeniosło mnie z czasów Dzikiego Zachodu do epoki średniowiecza.

Razem z kowbojem Leo, łowcą nagród, oraz Małym Jo udaliśmy się do saloonu na śniadanie. Później byliśmy świadkami uroczystej przysięgi rycerzy. W obecności Sheriffa przejęli oni miasteczko na czas turnieju, zobowiązując się oddać je w całości i bez zniszczeń. Ceremonii towarzyszyła muzyka dudziarza, a po niej rozpoczęły się długo oczekiwane zmagania. Było na co patrzeć! Kaskaderska jazda konna, rycerskie pojedynki i zręcznościowe wyczyny zawodników niejednokrotnie zapierały dech w piersiach. Publiczność z podziwem obserwowała odwagę i umiejętności uczestników.

Silverado City jest miejscem wyjątkowym – historię można tam nie tylko oglądać, ale niemal dotknąć, poczuć i przeżyć. A każda kolejna wizyta przynosi nową przygodę.

Sheriff Cordell
Zbigniew Henciel

Przedstawienie zawodników przed turniejem rycerskim fot. Leszek Henciel
Idź do oryginalnego materiału