Rok 2025 był przełomowy dla Michała Szubarczyka. 15-letni snookerzysta z Lublina przebojem wdarł się do Main Touru – będącego główną profesjonalną serią zawodów w tej dyscyplinie sportu. O jego wyczynach rozpisywały się media na całym świecie.
Nic dziwnego, iż Michał znalazł się na piątym miejscu wśród najlepszych sportowców w 64. Plebiscycie Sportowym „Kuriera Lubelskiego”, a do jego taty Kamila trafił tytuł trenera roku. Rozmawiał z nimi Józef Kufel.
Jak przyjmujecie te wyróżnienia?
– Dla mnie to jest mega duma. Nie spodziewałem się przychodząc tutaj, iż będę wyróżniony w otwartej kategorii. Spodziewałem się na przykład tytułu juniorskiego sportowca roku, ale na pewno nie tego. To mega wyróżnienie. Jestem naprawdę bardzo dumny z tego, iż w ciągu kilku lat doszliśmy do tego miejsca – stwierdza Michał Szubarczyk.
– Też zupełnie się nie spodziewałem. Bardzo duże wyróżnienie. Natomiast poparte bardzo dużą ilością pracy zarówno mojej, jak i Michała. Ten trener roku to w sumie bardziej chyba jego zasługa, bo to ja zostałem trenerem dzięki temu, iż on grał, a nie on grał dzięki temu, iż ja byłem trenerem – mówi Kamil Szubarczyk.
To właśnie od pana zaczęła się sportowa pasja Michała i myśl żeby zacząć grać w snookera?
– Grałem amatorsko przez kilkanaście lat. Spotykaliśmy się z przyjacielem raz w miesiącu na gry towarzyskie. Do tego bardzo dużo oglądałem turniejów rankingowych w telewizji. Michał któregoś razu siedząc ze mną, już nie chciał odejść, załapał bakcyla i potem poszliśmy zagrać. I jesteśmy tu, gdzie jesteśmy – opowiada Kamil Szubarczyk.
Pamiętasz swoje początki? Od czego to się wszystko zaczynało?
– Od zobaczenia Ronniego O’Sullivana w telewizji i potem chciałem pójść, nie pamiętam czy od razu na snookera czy na bilard. Wylądowaliśmy na pewno za pierwszym razem na bilardzie i chyba jeszcze tego samego dnia poszliśmy na snookera – mówi Michał Szubarczyk.
Ile miałeś lat jak zacząłeś grać?
– Niecałe siedem – odpowiada Michał Szubarczyk.
I od razu się staje przy takim dorosłym stole?
– Przy dorosłym. Na początku używaliśmy jeszcze małego stołka, żebym dosięgał, potem już w 100% stajję samemu – mówi Michał Szubarczyk.
Czy trzeba było syna po drodze motywować? Miał chwilę załamania?
– Nie, wręcz odwrotnie, musiałem przez cały czas dozować mu granie. Powiem szczerze, przez tyle lat udało się utrzymać tę metodę jako skuteczną. Czyli normalnie, jak chcesz dziecku dać karę, to wysyłasz go na dwór, a dla Michała kara to było brak treningu, kiedy przyniósł ze szkoły słabsze stopnie, nie dlatego, iż po prostu nie umiał, tylko dlatego, iż mu się nie chciało czegoś zrobić. Dostał bardzo potężne ultimatum, które zadziałało. Brak treningów był bardzo dużą motywacją do tego, żeby wrócić na adekwatne tory, o ile chodzi o stopnie – mówi Kamil Szubarczyk.
Michał jak wygląda twoja codzienność? Chodzisz normalnie do szkoły czy jesteś w trybie indywidualnym?
– Jestem na nauczaniu domowym. Czyli dostaję podręczniki i zagadnienia na egzamin z całego roku z każdego przedmiotu. I z tego się sam uczę z pomocą Internetu – mówi Michał Szubarczyk.
Rodzice trochę muszą motywować do nauki?
– Nie, wystarczającą motywacją Michała do nauki jest to, iż o ile będzie wpadka w nauczaniu domowym, musiałby wrócić do klasycznego systemu edukacji. A tam bardzo nie chciałby wracać, z uwagi na to, iż ma teraz bardzo dużo czasu, żeby trenować coś, co kocha – stwierdza Kamil Szubarczyk.
Michał, jeżeli twoi koledzy trenują jakieś dyscypliny sportu, z reguły jest to piłka nożna, może koszykówka, czasem sporty walki, karate. Nie traktowali cię jak jakiegoś dziwaka?
– Na pewno traktowali, bo po prostu jestem dziwny. Myślę iż poświęcając się w 100% nieważne jakiemu sportowi, a tym bardziej snookerowi, nie da się być w 100% normalnym, zwykłym nastolatkiem – odpowiada Michał Szubarczyk.
A snooker dla ciebie to?
– W sumie wszystko. Sens życia i mam nadzieję, iż przyszła praca – stwierdza Michał Szubarczyk.
Wracając do szkoły, podejrzewam, iż z angielskiego musisz być już bardzo dobry, bo jeździsz na turnieje przede wszystkim do ojczyzny snookera Wielkiej Brytanii?
– Z angielskiego zdawałem egzamin z całego roku cztery dni temu i miałem z niego szóstkę, więc jest dobrze. Z pozostałych przedmiotów uczę się na tyle, żeby to nie były ledwo zaliczone na dwa czy trzy, ale jednak dla mnie priorytetem jest bardziej gra – mówi Michał Szubarczyk.
Czy 2025 był rokiem pewnego przełomu, bo Michał znalazł się wśród najlepszych w Main Tourze?
– To był bardzo przełomowy rok z uwagi na kilka rzeczy. Raz, iż trzy medale mistrzostw Europy. Dwie kategorie juniorskie wygrane w ciągu roku i wicemistrzostwo seniorów, które dało Michałowi przepustkę do Main Touru, gdzie został najmłodszym w historii tego sportu zawodowcem na świecie. Potem jeszcze dwie wisienki na torcie, czyli zwycięstwo w mistrzostwach świata seniorów federacji IBSF i pojedynek z żyjącą legendą snookera, Jimmym Whitem, sześciokrotnym wicemistrzem świata zawodowców. Pomiędzy nimi było prawie 50 lat różnicy. Ten mecz odbił się bardzo szerokim echem. Cały ten rok jest rokiem takich niespodzianek, których oczekiwaliśmy, ale jeszcze nie teraz – stwierdza Kamil Szubarczyk.
Michał, czy już widzisz, iż możesz stać się dla snookera tym, kim na przykład Aleksandra Mirosław, zwyciężczyni plebiscytu, dla wspinaczki sportowej?
– Czuję, iż mogę. Myślę, iż jeżeli dalej będę się przykładał do treningów i do gry, to tak się stanie – uważa Michał Szubarczyk.
A w tej chwili jak wyglądają twoje treningi? Ile czasu dziennie trzeba poświęcić na to, żeby być w tym miejscu, gdzie jesteś?
– To zależy od zawodnika. Staram się trenować nie więcej niż osiem godzin dziennie, bo to już by była przesada, męczenie się, ale też nie dużo mniej. Plus możliwy sparing. Ale znam na przykład zawodników, którzy trenują dwie godziny dziennie. Im to wystarcza i też są zawodowcami – mówi Michał Szubarczyk.
Rozgrywasz mecze z tatą?
– Zdarza się. jeżeli tak, zaczynamy od przewagi dla niego albo z jakimiś drobnymi modyfikacjami, żebym miał trudniej – odpowiada Michał Szubarczyk.
A kiedy tata ostatni raz wygrał z Michałem?
– Kilka dni temu pojedynczą partię. Natomiast w meczu jako takim adekwatnie nie graliśmy. Chyba jeden mecz zagraliśmy kiedyś w lidze, w dawnych czasach kiedy Michał był jeszcze dzieckiem. A tak gramy typowo treningowo, czyli ja utrudniam rozgrywki w określony sposób, w zależności od tego, na co gramy – odpowiada Kamil Szubarczyk.
Michał, kiedy śledzisz media społecznościowe, bo jest szum wokół ciebie, jak sobie radzisz z tym, co dzieje się w Internecie?
– Myślę, iż radzę sobie z tym dobrze. Raczej nie było sytuacji, żeby to wpływało w jakikolwiek sposób na moją grę. Dotyczy to choćby negatywnych komentarzy – mówi Michał Szubarczyk.
Jakie cele na rok 2026?
– Myślę, iż głównym celem jest utrzymanie się w Main Tourze. Oprócz tego pod koniec lutego będziemy lecieć do Hiszpanii na mistrzostwa Europy juniorów i tam celem jest wygrana. Wszystkie informacje o moich meczach będą u mnie na mediach społecznościowych – dodaje Michał Szubarczyk.
Czego życzy się snookerzyście?
– Cierpliwości i wytrwałości w tym, czego się podjął – mówi Kamil Szubarczyk.
Informacje o startach Michała na bieżąco ukazują się na jego fanpage’u na Facebooku „Michał Mike Szubarczyk Snooker”.
JK
Na zdj. red. Józef Kufel i Michał Szubarczyk / fot. nadesłane

2 godzin temu









![Niesamowite, jak rozklepali Bayern. Po tym golu było już po wszystkim [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69751195425cd3_78169659.jpg)




