Mgła, całkowite zachmurzenie i śliskie po nocnych opadach szlaki – takie warunki panują dziś rano w Bieszczadach. W wyższych partiach gór widoczność spada do kilkuset metrów. Po południu deszcz powinien ustąpić – przekazał ratownik GOPR Wojciech Pawul.
Jak przekazał ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR, warunki turystyczne w górach wyraźnie się pogorszyły. Padający od nocy deszcz przechodził rano w mżawkę. W ciągu dnia opady mają jednak stopniowo zanikać.
– Po południu najprawdopodobniej będziemy już mogli liczyć na bezdeszczową aurę. Nie oznacza to jednak spektakularnego powrotu ciepła. Według prognoz temperatura w górach osiągnie maksymalnie 12-13 stopni Celsjusza – powiedział Pawul.
W sobotę rano Bieszczady są całkowicie zachmurzone. W dolinach widoczność sięga kilometra–półtora, a w wyższych partiach gór spadała do kilkuset metrów.
– Wychodząc na połoniny, znajdziemy się zupełnie w chmurach i we mgle. Nie ma w tej chwili żadnych widoków – zaznaczył ratownik.
Dodał, iż na skutek opadów ziemia rozmiękła, dlatego na szlakach występują błoto i śliskie odcinki. Zaapelował do turystów o ostrożność.
Zmiana pogody nastąpiła gwałtownie. Pawul przekazał, iż jeszcze w środę w Bieszczadach termometry pokazywały około 31 stopni Celsjusza, a w górach 25–26 stopni.
– W ciągu trzech dni temperatura spadła o około 15 stopni – podkreślił.
Jesienne barwy dopiero zaczynają pojawiać się w Bieszczadach. Jak powiedział ratownik, trawy i liście drzew zaczynają żółknąć i brązowieć, ale na czerwienie trzeba jeszcze poczekać. – Buczyna i borowina dopiero będą grały kolorami – dodał Pawul.
APW, PAP

10 godzin temu
















