BIESZCZADY. Zostawiła dzieci w gęstej mgle na szlaku, bo… chciała zdobyć szczyt

4 godzin temu

BIESZCZADY. Do skrajnie nieodpowiedzialnego i zatrważającego zdarzenia doszło wczoraj (17 października) w Bieszczadach w rejonie Bukowego Berda. Kobieta zostawiła na szlaku dwóch małoletnich synów w gęstej mgle, ponieważ marudzili i przeszkadzali jej w osiągnięciu wymarzonego celu. Sprawę opisał w mediach społecznościowych Oddział PTTK Rzeszów.

Przeraźliwy płacz w gęstej mgle

Do incydentu doszło w sobotę, 17 października, w okolicach rozwidlenia szlaków niebieskiego i żółtego na Muczne. Grupa turystów z Oddziału PTTK w Rzeszowie, idąc szlakiem, usłyszała nagle przeraźliwy szloch i krzyk dziecka.

– Zatrzymujemy się. Dwóch chłopców: płaczący ośmiolatek i jego 14-letni brat stoją zdeorientowani obok szlaku. Na pytanie, co się stało, dowiadujemy się, iż matka ich opuściła i poszła sama zdobyć szczyt (do którego z tego miejsca jest ok. godziny). Powiedziała, iż jak marudzą i nie chcą iść, to mają zaczekać piętnaście minut – relacjonuje Oddział PTTK Rzeszów w mediach społecznościowych. [caption id="attachment_825889" align="aligncenter" width="720"] Mgła na Bukowym Berdzie podczas wczorajszego zdarzenia / fot. Oddział PTTK Rzeszów[/caption]

Z relacji chłopców wynikało, iż od wyjścia matki minęło już znacznie więcej czasu, a kobieta nie wracała. Zanim turystom udało się w pełni uspokoić rodzeństwo, młodszy z chłopców zaczął w strachu odbijać ze szlaku w borowiny, próbując na własną rękę schodzić w gęsto zamglony, niebezpieczny teren.

„Zero refleksji, zero poczucia winy”

Po około kwadransie na miejscu pojawiła się matka dzieci. Zapytana o to, jak mogła zostawić niepełnoletnie dzieci bez opieki w wysokich góra i tak trudnych warunkach atmosferycznych, zareagowała bez jakiejkolwiek refleksji.

– Niewzruszona mówi, iż ona tylko na chwilę, iż chciała iść w górę, a oni wymuszali zastopowanie osiągnięcia zaplanowanego celu! Zero refleksji, zero poczucia winy. Wymuszone słowo „przepraszam” pada z jej ust dopiero wtedy, gdy powiedziałem, iż to się kwalifikuje na zarzuty prokuratorskie. Moja odpowiedź, iż nie ma przepraszać mnie, ale dzieci, pozostała bez reakcji… – opisano we wpisie.

Apel do turystów

Oddział PTTK w Rzeszowie postanowił nagłośnić sprawę w mediach społecznościowych, by przestrzec innych przed skrajnym egoizmem i lekkomyślnością na szlakach.

– KOBIETO, żaden cel, żaden szczyt nie jest wart tego, co dziś zafundowałaś swoim dzieciom! – podsumowano w komunikacie.

Ratownicy i przewodnicy górscy od lat apelują o rozwagę. Bieszczady jesienią, przy gwałtownie zmieniającej się pogodzie, niskich temperaturach i ograniczonej widoczności, mogą być śmiertelnie niebezpieczne – zwłaszcza dla dzieci pozostawionych bez opieki.

źródło: Oddział PTTK Rzeszów / facebook

Idź do oryginalnego materiału