Jesienna inwazja wtyków i biedronek azjatyckich. Nieproszeni goście pchają się do domów

2 godzin temu
Zdjęcie: Jesienna inwazja wtyków i biedronek azjatyckich. Nieproszeni goście pchają się do domów


Na elewacjach, ramach okiennych oraz wewnątrz naszych mieszkań coraz częściej można spotkać nieproszonych przybyszy z innych kontynentów. Biedronki azjatyckie oraz wtyki amerykańskie wraz z nadejściem jesieni wdzierają się do domów, aby uchronić się przed niskimi temperaturami.

Jak tłumaczy leśnik Paweł Kosin, wraz z nadejściem jesiennych chłodów oba gatunki intensywnie poszukują bezpiecznych i ciepłych miejsc, w których będą mogły przetrwać zbliżającą się zimę. Miejskie osiedla oraz domy jednorodzinne stają się dla nich idealnym azylem. – Zarówno biedronka azjatycka, jak i wtyk amerykański to przybysze z dalekich państw – jeden z Azji, drugi z Ameryki Północnej. Teraz, gdy temperatury spadają, szukają schronienia na zimę, bo są to owady wrażliwe na warunki atmosferyczne. Nasze ogrzewane i suche domy są dla nich idealną przestrzenią na przeczekanie najtrudniejszych miesięcy – tłumaczy Paweł Kosin.

Jak wyglądają biedronki, każdy wie, choć te azjatyckie cechują się różnorodnością ubarwienia i większą liczbą kropek niż nasze rodzime. Z kolei wtyk amerykański to duży, wzbudzający spore emocje owad. – Nasza tradycyjna biedronka ma dokładnie siedem kropek, natomiast arlekiny mogą mieć ich od kilku do kilkudziesięciu, a czasem są całkowicie czarne lub pomarańczowe bez kropek. Z kolei wtyk amerykański to duży, dochodzący do dwóch centymetrów pluskwiak z długimi czułkami i odnóżami oraz charakterystycznym wzorem na skrzydełkach. Ze względu na wygląd bywa przez ludzi mylony z karaluchami – dodaje Paweł Kosin.

Obecność tych owadów budzi pytania o ich wpływ na środowisko naturalne oraz ewentualne szkody, jakich mogą dokonać w domach i lasach. – Choć owady te nie są groźne dla ludzkiego życia, to stanowią spore zagrożenie dla naszej przyrody. Biedronka azjatycka jest drapieżna i wypiera naszą rodzimą siedmiokropkę. Z kolei wtyk amerykański wysysa soki z igieł drzew, co dla nas leśników jest powodem do niepokoju – wskazuje Paweł Kosin.

Poza potencjalnymi szkodami w środowisku, inwazyjni lokatorzy potrafią bezpośrednio uprzykrzyć życie domownikom swoimi mechanizmami obronnymi.

– Choć wtyki nie gryzą ludzi, to w momencie zagrożenia wydzielają wyjątkowo intensywny, nieprzyjemny zapach, który ma odstraszać drapieżniki i co ciekawe, choćby ptaki niechętnie się nimi żywią. Co ciekawe, wtyki potrafią także perforować rurki z PCV w domowych instalacjach, prawdopodobnie myląc je ze świeżymi pędami i próbując się w nie wgryźć. Z kolei biedronki azjatyckie w sytuacjach stresowych mogą ugryźć człowieka, a u osób o wrażliwej skórze lub alergików wywołać odczyny alergiczne i plamy – wyjaśnia Paweł Kosin.

Aby skutecznie chronić swoje mieszkania przed jesienną falą inwazyjnych owadów, leśnik radzi postawić na odpowiednią profilaktykę i sprawdzone bariery mechaniczne. – Są to gatunki obce i inwazyjne, więc nie podlegają żadnej ochronie. Najlepszą metodą walki z nimi jest jednak prewencja. Zamiast ciągłego usuwania ich z pokojów, najlepiej zamontować w okiennych otworach moskitiery. To najskuteczniejszy sposób, by zablokować im drogę do wnętrza domów podczas codziennego wietrzenia – podsumowuje Paweł Kosin.

Idź do oryginalnego materiału