Widzew rozegrał fatalny mecz i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. - Trudno się mówi po przegranej w tym stylu. Nie był to mecz wybitny, ale na pewno byśmy ten punkt szanowali. Na pewno inaczej byśmy się czuli. To bolesna porażka. Jednak z punktem czy bez niego, musimy wygrać kolejne mecze - stwierdził Aleksandar Vuković.
Nie wiadomo, czy mówiąc o stylu chodził mu po stratę gola w doliczonym czasie, czy o postawę jego piłkarzy, którzy grali po prostu beznajdziejnie. Skupiali się na obronie, a w ofensywie praktycznie nie zrobili nic. W meczu, który może zdecydować o spadku oddali jeden celny strzał. I to w meczu z odwiecznym rywalem.
https://lodzkisport.pl/pilka-nozna/obrzydliwa-gra-widzewa-wiekszosc-pilkarzy-powinno-sie-pozegnac/v1fg3Ao54dlZjDTwwUpcCzy piłkarz Widzewa faulował?
Widzew na porażkę zasłużył, ale... Są wątpliwości, czy gola stracił prawidłowo. Najpierw dotyczy to faulu Frana Alvareza na Rubenie Vinagre z boku boiska. Rzeczywiście było starcie, ale w powtórkach było widać, iż Hiszpan trafi w piłkę, a nie w nogi rywala. Tymczasem sędzia Wojciech Myć nie tylko podyktował rzut wolny, ale też pokazał Alvarezowi żółtą kartkę. Widzew powinien się chyba od niej odwołać, by sprawdzić, co na to Kolegium Sędziów PZPN-u. Ta sytuacja (zdjęcie: Burbulek z portalu X) poniżej.
Właśnie po tym wolnym i zamieszaniu w polu karnym padł gol, który dał trzy punkty Legii. Ostatni piłki dotknął Rafał Adamski. Być może był na pozycji spalonej, bliżej bramki, niż dwóch piłkarzy Widzewa. Nie wiemy tego na pewno. Ale chyba VAR nie miał żadnych wątpliwości, bo decyzje o uznaniu bramki podjęto niemal natychmiast. Zwykle w takiej sytuacji, do tego, gdy gol decyduje o zwycięstwie, rysowana jest linia, a wszystko sprawdzanie co do milimetra. Tu jednak poszło szybko. Być może spalonego nie było, ale jednak dobrze byłoby to zobaczyć i mieć pewność.
https://twitter.com/i/status/2050360279075033572
1 godzina temu













