Odejście Andriasa Edmundssona wymusiło na klubie działanie. W jednym oknie transferowym z klubu odeszło trzech zawodników, mogących grać na pozycji lewego środkowego obrońcy. Oprócz Farera z zespołu odeszli (wcześniej) Bojan Nastić i Sandro Kalandadze (później). W międzyczasie klub zareagował i ściągnął Marina Karamarko z bośniackiego Željezničara Sarajewo, który do spółki z Nemanją Mijuskoviciem miał wypełnić lukę po "Edim".
Marin Karamarko w meczach z Piastem Gliwice i Legią Warszawa wchodził jako zmienni, a w pojedynku z Arką Gdynia zadebiutował w podstawowym składzie. Chorwat nie zebrał dobrych opinii, zespół stracił trzy bramki, a stoper zaliczył "asystę" przy trafieniu Gutkovskisa. Na mecz z Cracovią 27-latek w ogóle nie pojechał, ale okazało się, iż nie jest to decyzja trenera.
- Marin najprawdopodobniej zerwał więzadła krzyżowe na piątkowym treningu. Potwierdzimy to jeszcze w badaniach, ale w pierwszych momentach wyglądało nie za ciekawie. Trzymamy kciuki za Marina i te trzy punkty dedykujemy jemu
- mówił po meczu Mariusz Misiura.
W poniedziałek zawodnik przejdzie badania, które mają potwierdzić diagnozę. Wszystko wskazuje jednak na to, iż stoper walczy z jedną z najpoważniejszych kontuzji, jakiej może odnieść profesjonalny sportowiec. Okres rehabilitacji i powrotu do zdrowia jest indywidualny, ale zakłada się, iż przerwa od sportu wynosi przynajmniej 6 miesięcy. jeżeli diagnoza się potwierdzi, to Marina Karamarko w tym sezonie z pewnością już nie zobaczymy, a niewykluczone, iż Chorwat przegapi dużą część rundy jesiennej sezonu 2026/27.
Problemy Wisły
Mariusz Misiura ma problem, bo w Krakowie czwartą żółtą kartkę w tym sezonie zobaczył Nemanja Mijusković. Oznacza to, iż trener będzie musiał improwizować w meczu z Jagiellonią. Co może zrobić Mariusz Misiura?
- dać szansę młodemu zawodnikowi - Matsveoiwi Bakhno lub Filipowi Zającowi,
- przesunać na pozycję stopera Kevina Custovicia lub Diona Galapeniego, nominalnych wahadłowych,
- przesunać niżej Tomasa Tavaresa lub Kyriakosa Savvidisa.
Mało prawdopodobnym scenariuszem zdaje się zmiana systemu. Tak czy siak Mariusz Misiura ma o czym myśleć w tym mikrocyklu.
















