Pięć z sześciu izraelskich zakładów odsalania wody morskiej zostało wyłączonych przez masowy zakwit mikroalg na Morzu Śródziemnym. Kryzys, który w szczytowym momencie odciął ok. 80 proc. wody z odsalania, zbiegł się z oskarżeniami, iż nieoczyszczone ścieki z Gazy mogły dokarmić zakwit.
Wydarzenie, określane przez izraelskie władze jako „niezwykle rzadkie” i niespotykane od co najmniej dwóch dekad, rozpoczęło się pod koniec sierpnia 2026 r. i w pierwszych dniach września zmusiło Izrael do awaryjnego sięgania po Jezioro Galilejskie i studnie gruntowe.
Zakłady w Aszkelonie, Aszdod, Palmachim, Sorek A i Sorek B — czyli wszystkie duże instalacje na południe od Hadeiry — stanęły po tym, jak woda morska stała się zbyt mętna (wysoka turbidyczność). Mikroskopijne algi zapychały rury ssące i groziły uszkodzeniem membran odwróconej osmozy, które są sercem procesu odsalania.
Jedyna duża instalacja, która przez większość kryzysu działała normalnie, to zakład w Haderze, położony bardziej na północ. Zakład w Ejlacie (Morze Czerwone) nie był zagrożony.
Odsalanie dostarcza Izraelowi ok. 65–80 proc. wody pitnej, w zależności od źródła i pory roku. W szczycie lata, gdy zapotrzebowanie jest najwyższe, utrata większości tej produkcji była poważnym ciosem. Władze ograniczyły nawadnianie parków i ogrodów publicznych oraz czasowo wstrzymały dostawy wody pitnej do części rolnictwa na południu. Gospodarstwa domowe w większości przypadków nie odczuły braku wody w kranach.
Izraelski Instytut Oceanograficzny i Limnologiczny (IOLR) wskazał, iż zakwit — rozciągający się na wiele kilometrów — pochodził z delty Nilu w Egipcie i został poniesiony na północ przez prądy i fale. Dodatkowym czynnikiem była sztormowa pogoda, która podniosła zmętnienie wody, oraz temperatura morza sięgająca 30°C i więcej.
To nie jest jednak cała historia, jaką opowiadają ekolodzy i część izraelskich mediów.
Organizacje takie jak Zalul i EcoPeace od lat ostrzegały, iż nieoczyszczone ścieki z Gazy, zrzucane do morza, dostarczają azotu, fosforu i materii organicznej — pożywki dla zakwitów. Noga Armi z Zalul mówiła wprost, iż „związek naukowy jest dobrze ugruntowany” i iż ścieki z Gazy były jednym z czynników, które nasiliły incydent.
Według danych cytowanych przez UNICEF, palestyńską agencję WAFA i organizacje humanitarne, wszystkie sześć oczyszczalni ścieków w Gazie jest wyłączonych, a ok. 70 proc. przepompowni nie działa. Do Morza Śródziemnego trafia codziennie ok. 40 tys. metrów sześciennych nieoczyszczonych ścieków (ok. 10,6 mln galonów). Kolejne 15 tys. mł wsiąka w grunt.
Wojna zniszczyła lub uszkodziła ponad 85 proc. infrastruktury wodno-ściekowej Gazy. 24 sierpnia 2026 r. izraelski nalot zniszczył też nowo zbudowany zakład odsalania w Gazie, który zaopatrywał schroniska.
Haaretz w edytorialu nazwał to „sewage backfire” — Izrael „płaci cenę za zniszczenie systemu kanalizacyjnego Gazy”, odmawiając jego odbudowy i jednocześnie nie przygotowując własnej gospodarki wodnej.
Rzecznik Mekorot (krajowego przedsiębiorstwa wodnego) Lior Gutman unikał bezpośredniego komentowania roli ścieków z Gazy, wskazując na temperaturę wody i „masy alg”. Oficjalna linia podkreślała przede wszystkim deltę Nilu i pogodę.
Władze zwiększyły pompowanie z Jeziora Galilejskiego (Kineret) i setek studni, w tym takich, które wcześniej były wyłączone ze względów ostrożności. Uzupełniano rezerwy. Część miast ograniczyła podlewanie i napełnianie basenów. Rolnicy na południu, zwłaszcza w rejonie Nitzany, alarmowali, iż bez szybkiego wznowienia nawadniania mogą stracić zbiory.
W trakcie kryzysu Mekorot wstrzymał też przesył wody rurociągiem do Gazy. UNICEF podał, iż w jednym dniu prawie milion Palestyńczyków odczuło niedobory.
Aby przyspieszyć powrót zakładów do pracy, Water Authority zrzuciła z powietrza mieszankę substancji (w tym duże ilości siarczanu miedzi) na odcinku ok. 9 km u wybrzeży Aszkelonu, ok. kilometra od brzegu. Operacja początkowo nie została publicznie ogłoszona. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło ostrożnościowy zakaz połowów w strefie zabiegu, zapewniając jednocześnie, iż woda pitna jest bezpieczna, a kąpiel nie zagrażam zdrowiu.
Do piątku 4 września władze ogłosiły, iż zaopatrzenie gospodarstw domowych i rolnictwa wróciło do normy. Rezerwy miały być uzupełniane przez weekend. przez cały czas jednak nie wszystkie zakłady pracowały pełną mocą: Aszkelon i Aszdod pozostawały wyłączone, Palmachim i Sorek B działały częściowo, Hadera — normalnie.
Nikt nie podał pewnej daty, kiedy zakwit całkowicie ustąpi.
Izrael zbudował jeden z najbardziej zaawansowanych na świecie systemów odsalania, by uniezależnić się od suszy. Kryzys pokazał odwrotną stronę tej strategii: ogromną koncentrację ryzyka w kilku instalacjach na jednym wybrzeżu, wrażliwych na zanieczyszczenie, zakwity, ekstremalną pogodę — i, jak argumentują ekolodzy, na skutki zniszczenia infrastruktury po drugiej stronie granicy.
Ostrzeżenia o ściekach z Gazy i ich wpływie na izraelskie zakłady odsalania (zwłaszcza Aszkelon) pojawiały się już lata wcześniej. Tym razem zbiegły się z wyjątkowo ciepłym morzem, sztormem i zakwitem z delty Nilu.
Dla Gazy kryzys wodny jest chroniczny i o wiele głębszy: większość mieszkańców od miesięcy walczy z niestabilnym dostępem do czystej wody, a zniszczona kanalizacja zanieczyszcza zarówno morze, jak i wodonośne warstwy.














