Kierowcy dostawali wezwania do zapłaty za parkowanie. choćby 3,4 tys. zł

19 godzin temu
Zdjęcie: Po stolicy jeżdżą specjalne auta, które skanują tablice zaparkowanych pojazdów.


Wystarczyło zawrócić na czyimś podjeździe albo zatrzymać się na minutę, żeby wysadzić pasażera na prywatnym terenie, na przykład pod domem. Po kilku tygodniach przychodził list z kancelarii prawnej - do zapłaty choćby 800 euro. Austria właśnie położyła kres temu procederowi, który w tym kraju zupełnie zgodnie z przepisami działał od lat.
Idź do oryginalnego materiału