Pięć nadwyżki

rc.fm 1 godzina temu

Udany debiut kaliskich szczypiornistów w Pucharze Europy. W pierwszym spotkaniu 1. rundy EHF European Cup Men NETLAND MKS Kalisz pokonał na własnym parkiecie Handball Brno 28:23. A gospodarze od początku dominowali na boisku, przede wszystkim w pierwszej połowie, która zakończyła się wynikiem 17:11 dla Kaliszan. W drugiej gra zaczęła się wyrównywać, a zespół z Czech zaczął niwelować straty i na osiem minut przed końcem wynosiła ona trzy trafienia – 26:23. Końcówka należała jednak do gospodarzy, którzy zachowali więcej spokoju i skuteczności w decydujących fragmentach spotkania, dzięki czemu ostatecznie zwyciężyli 28:23.

„Cieszy nas zwycięstwo i pięciobramkowa zaliczka. Teraz jedziemy do Brna, żeby przypieczętować awans. Nie chcemy tylko bronić wypracowanej przewagi – naszym celem będzie również zwycięstwo w rewanżu. Wiedzieliśmy, iż Brno gra bardzo twardo w obronie i byliśmy na to przygotowani. W pierwszej połowie potrafiliśmy to doskonale wykorzystać. Rywale mocno zamykali środek, dzięki czemu znajdowaliśmy przestrzeń na skrzydłach. Po przerwie było już trudniej. W pewnym momencie trochę zwolniliśmy i zamiast konsekwentnie grać szybkim atakiem oraz wykorzystywać drugie tempo, pozwoliliśmy rywalom wrócić do meczu. Szkoda, iż nie udało się wypracować większej przewagi, ale najważniejsze jest zwycięstwo” – powiedział radiuCENTRUM_106.4 Dawid Fedeńczak, skrzydłowy NETLAND MKS Kalisz.

na fot.: drużyna NETLAND MKS Kalisz z kibicami po meczu z Brnem

Zdecydowanie w końcówce meczu zespołowi z Brna pomogła dobra obrona bramki. W tej stanął polski bramkarz Sebastian Pieńkowski, który wierzy, iż na własnym boisku jego drużyna odwróci losy rywalizacji.

„Podchodzę do każdego spotkania tak samo – niezależnie od tego, czy jest to mecz ligowy, czy rywalizacja w europejskich pucharach. Europa nie zmienia mojego nastawienia. W każdym meczu wychodzę na parkiet z takim samym celem – żeby wykonać swoją pracę i pomóc drużynie. Oceniam to spotkanie pozytywnie. Zostawiliśmy na boisku całe serce i walczyliśmy do samego końca, co jest charakterystyczne dla naszej drużyny. Przed nami jeszcze rewanż i wierzę, iż w ciągu najbliższego tygodnia możemy odwrócić losy tej rywalizacji. Pięć bramek to nie jest strata, której nie da się odrobić. Mam nadzieję, iż kiedy zawodnicy z Kalisza przyjadą do Brna, to my będziemy mogli cieszyć się ze zwycięstwa i awansu –powiedział radiuCENTRUM_106.4 Sebastian Pieńkowski.

Rewanż w tę sobotę, 19 września w Brnie. W awansie do drugiej rundy liczy się bilans zdobytych bramek w obu meczach.

Autor:

Personalia

e-mail [email protected]

Nazwisko:

Agnieszka Walczak

NEWS nr 2:

N
Idź do oryginalnego materiału