Ponad 5 tys. osób uczestniczyło 29 sierpnia w III Rodzinnym Pikniku 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej przy Drodze Męczenników Majdanka w Lublinie. Deszcz nie odstraszył żołnierzy ani ich bliskich. Spotkanie pokazało wojskową służbę od strony rodzin, które na co dzień ponoszą część jej ciężaru.
Pięć tysięcy uczestników mimo deszczu
Teren 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej w sobotę 29 sierpnia wypełniły rodziny żołnierzy, dzieci, przyjaciele i zaproszeni goście. Według informacji organizatorów w III Rodzinnym Pikniku uczestniczyło ponad 5 tys. osób. Kapryśna pogoda nie zatrzymała wydarzenia.
Piknik odbył się w kompleksie przy ul. Droga Męczenników Majdanka w Lublinie. Jak relacjonuje Polskie Radio Lublin, żołnierze chcieli podziękować najbliższym za wsparcie oraz zaprosić ich do własnego świata. To prosty, ale istotny gest wobec ludzi, których wkładu nie widać podczas oficjalnych uroczystości.
Wojsko pokazane od strony codziennej służby
Uczestnicy mogli zobaczyć wyposażenie terytorialsów, poznać pracę saperów i obserwować zespoły K-9. Przygotowano także stanowiska strzeleckie oraz miejsca, w których żołnierze opowiadali o specjalnościach i codziennych obowiązkach. Swoją działalność prezentowały też inne służby mundurowe, ratownicy i instytucje współpracujące z brygadą.
Dla dzieci przygotowano gry, strefę sportową, konie oraz przejażdżki quadami i motocross. Na scenie wystąpiła Orkiestra Reprezentacyjna z Lublina, a uczniowie XIV Liceum Ogólnokształcącego pokazali musztrę paradną. Rodzinny charakter spotkania nie oznaczał więc rezygnacji z wojskowego wymiaru. Przeciwnie, sprzęt i rzemiosło żołnierza zostały osadzone w społeczności, której służą.
Rodzina jest zapleczem żołnierza
Terytorialsi łączą mundur z pracą, nauką i obowiązkami domowymi. Szkolenie, wyjazd albo nagłe wezwanie zmienia plan całej rodziny. Bliscy przejmują wtedy część codziennych zadań i czekają na bezpieczny powrót żołnierza. Nie da się budować trwałej formacji bez ich zaufania.
Właśnie dlatego takie spotkanie ma większe znaczenie niż zwykła impreza plenerowa. Obrona państwa zaczyna się od ludzi gotowych poświęcić swój czas, ale jej siła zależy również od wspólnoty stojącej za mundurem. Wojsko Polskie przekroczyło liczbę 220 tys. żołnierzy, jednak sama liczebność nie wystarczy bez motywacji, wyszkolenia i stabilnego zaplecza społecznego.
Bezpieczeństwo wyrasta z lokalnej wspólnoty
Wojska Obrony Terytorialnej mają sens wtedy, gdy są rzeczywiście zakorzenione w miejscowościach, powiatach i rodzinach. Żołnierz znający swój teren oraz ludzi nie jest anonimowym elementem rozbudowanej administracji. Jest częścią wspólnoty odpowiedzialnej za własne bezpieczeństwo.
Lubelski piknik pokazał tę więź bez sztucznego patosu. Wcześniej miasto uczciło Święto Wojska Polskiego mszą i defiladą. Tym razem najważniejsi byli żołnierze i ich najbliżsi przy wspólnych stołach, na pokazach oraz podczas rozmów o służbie.
Polska potrzebuje silnej armii, ale siła nie powstaje wyłącznie w ministerialnych dokumentach. Budują ją wyszkoleni ludzie, rodziny akceptujące ciężar służby i obywatele rozumiejący rolę wojska. Ponad 5 tys. uczestników mimo deszczu to czytelny znak, iż na Lubelszczyźnie takie społeczne zaplecze istnieje.
Źródła: Polskie Radio Lublin, 2 Lubelska Brygada Obrony Terytorialnej
Źródło: Polskie Radio Lublin













