Z Dnipro przeszedł do IV ligi
Gdy Andrii Brycho przyjechał do Polski, miał już za sobą bogatą przeszłość piłkarską: występował w takich klubach jak m.in. słynny choć rozwiązany w 2019 roku Dnipr Dniepropietrowsk, a także Vorskla Połtawa, Helios Charków, Arsenal Charków, FC Charków czy FC Sumy oraz pierwsze doświadczenia w branży sprzętu sportowego.
Na Ukrainie pracował m.in. u jednego z gigantów sprzętu sportowego i prowadził specjalistyczny sklep bramkarski.
– W Ukrainie byłem zawodowym bramkarzem. Pograłem w pierwszej lidze, w drugiej, w młodej Ekstraklasie, a po „zawieszeniu butów na kołku” pracowałem w firmie Puma, gdzie wpadł mi do głowy pomysł na sklep bramkarski. Z czasem bramkarze z całej ukraińskiej Ekstraklasy kupowali u mnie rękawice – wspomina Brychko.
W wieku trzydziestu trzech lat były zawodowy piłkarz zdecydował się przeprowadzić do Polski, co wymagało pokory i ogromnego trudu. Jedncześnie pracując A. Brychko, który trafił do Kalisza poznawał lokalne środowisko i nawiązywał kontakty łącząc ciężką fizyczną harówkę z grą w czwartoligowej Ostrovii Ostrów Wielkopolski.
– Po normalnej pracy przez dwanaście godzin jechałem autobusem do Ostrowa – opowiada ukraiński bramkarz.
Koniec końców nie zamieniłby jednak tych mozolnych podróży na nic innego, a to za sprawą interesującego faktu: pewnego razu w tym autobusie po jednym z treningów poznał swoją przyszłą żonę, Klaudię, z którą ma trzyletniego w tej chwili syna Bogdana.
To właśnie wtedy, grając na polskich boiskach, Andrij zaczął rozwijać własną markę sprzętu sportowego – Bravry Sportswear.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD ZDJĘCIEM - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
https://gostynska.pl/sport/kania-gostyn-stracila-punkty-w-sremie/KFUZUTC7Eh4VokimAq9RLekcja o nazwie COVID-19
Początkowo, w 2017 roku, Brychko wzorem największych światowych producentów szukał podwykonawców w Azji. Odwiedził m.in. Pakistan – światowe centrum produkcji sprzętu sportowego – poznając technologię i tradycję szycia rękawic. Przełom i weryfikacja tego modelu nadeszły wraz z pandemią COVID-19.
Przerwane łańcuchy dostaw, paraliż logistyczny oraz rosnące koszty uzależnienia od azjatyckich fabryk skłoniły go do odważnej decyzji: przeniesienia i stworzenia własnej, rzemieślniczej produkcji bezpośrednio w Polsce.
– Bardzo zaniepokoił mnie ten fakt. Musimy próbować robić coś własnymi rękami, nie możemy być totalnie uzależnieni od Chin czy wschodu. W Polsce nie ma w tej chwili fabryki rękawic bramkarskich, a to bardzo aktualny temat. Kluby i kibice potrzebują spersonalizowanych projektów, szytych na miejscu – tłumaczy Brychko.
Z Pakistanu do gostyńskiej pracowni
Dwa lata temu Andrij przeprowadził się do Gostynia, miejsca, do którego czuł sentyment od czasu swojego pierwszego oficjalnego meczu w IV lidze.
Przy ulicy Strzeleckiej otworzył kameralną pracownię, w której wraz z żoną samodzielnie kroi, wycina i szyje rękawice bramkarskie pod marką Bravry. Dzisiaj pracownia jest w stanie wyprodukować miesięcznie około 80–90 par sprzętu najwyższej jakości.
Nowe modele rękawic Bravry - całkowicie zrobione w Polsce testowali m.in.: trenerzy i bramkarze Ekstraklasy, Anton Chichkan - zdobywca Pucharu Polski z Wisłą Kraków, Tomas Švedkauskas - zawodnik Žalgirisu Kowno, reprezentant Litwy grający w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, no i oczywiście bramkarze Kanii Gostyń.
Dobre rękawice to dla Andrija produkt poddawany wielomiesięcznym testom. Produkty Bravry charakteryzują się idealnym dopasowaniem do dłoni, lekką konstrukcją oraz doskonałą przyczepnością.
Do pełnego rozwinięcia skrzydeł na rynku polskim i europejskim firma potrzebuje inwestycji rzędu dwunastu tysięcy złotych na nową prasę oraz jeszcze bardziej wytrzymały piankowy materiał chwytny.
– Dołożymy wszelkich starań, żeby ziemia gostyńska była znana nie tylko z cukru, mleka i filtrów, ale także z rękawic bramkarskich... i z dobrych bramkarzy również – zapewnia przedsiębiorczy mieszkaniec Gostynia.
O ten ostatni element obok rozwoju marki Bravry Sportswear Andrij Brychko chce zadbać jako trener klubu Kania Gostyń tworząc specjalistyczne centrum bramkarskie.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD ZDJĘCIEM - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
https://gostynska.pl/kultura/wielki-sukces-ambasadorki-regionu-na-krakowskim-przedmiesciu-pokonala-ponad-setke-projektantow-z-calej-polski/D0r6fbDbiGu2DLSW42AZNie ma bardziej stresującej pozycji na boisku niż bramkarz
Inicjatywa ta ma ruszyć na przełomie sierpnia i września, oferując dzieciom i młodzieży kompleksowy rozwój – od treningu na boisku, przez teorię, aż po dobór odpowiedniego sprzętu.
Dla A. Brychko rola bramkarza ma wymiar szczególny, którego przez wiele lat gry na boiskach doświadczył na „własnej skórze”.
– Na bramkarzu spoczywa ogromna odpowiedzialność. Czasami przez długie minuty stoi i czeka w bramce długo „bezrobotny”, a każdy jego błąd prawie zawsze oznacza straconą bramkę. Ten stres potrafi dosłownie „zjeść człowieka”. Właśnie tej odporności i radzenia sobie w stresujących sytuacjach chcemy nauczyć dzieci, które żyją w tej chwili w dobie wielkich problemów z koncentracją spowodowanych przez tik-toki i wirtualny świat – zauważa byłby goalkeeper.
To centrum ma być dla wszystkich
Gostyńskie centrum ma stawiać na rozwój fizyczny oraz mentalny, kształtując w młodych ludziach poczucie własnej wartości.
Brychko podkreśla, iż celem jego i klubu Kania Gostyń, któremu jest bardzo wdzięczny za dotychczasową współpracę „zwłaszcza prezesom Arkowi i Tomkowi”, nie jest wyłącznie „wyhodowanie” następców Jerzego Dudka czy Łukasza Fabiańskiego.
– Żartuję z dziećmi, iż najważniejsze, co wyniosą z naszych treningów, to nie samo bronienie, ale nauka wstawania z podniesioną głową po każdym upadku. Chcę, żeby dzieci poczuły się ważne w drużynie i cieszyły się grą tu i teraz – podkreśla twórca marki Bravry Sportswear.
W długofalowych planach Brychko i jego żona – pedagog specjalizująca się w pracy z dziećmi z niepełnosprawnością – chcieliby otwarcia zajęć bramkarskich dla osób o specjalnych potrzebach edukacyjnych i ruchowych.
Pragną, aby centrum stało się miejscem otwartym i integracyjnym, dającym euforia ze sportu każdemu dziecku, bez względu na jego ograniczenia.
KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ
https://gostynska.pl/kultura/operacja-poniec-2026-mimo-pantery-niemcy-nie-mieli-szans-komandosi-odbili-polskiego-zakladnika/7arnT2oUw7dL9plmvGyC
















