Od dwóch lat starcie o Superpuchar Polski inauguruje sezon piłkarzy ręcznych w Polsce. To teoretycznie najmniej prestiżowe trofeum ze wszystkich, ale jednak każde starcie ORLEN Wisły Płock z Industrią Kielce wzbudza emocje. Zawsze po przegranym mistrzostwie drugi klub chce się jak najszybciej odgryźć i o to było też dzisiejsze starcie w Atlas Arenie.
Po fatalnym finale play-off pozycja Xaviego Sabate znacznie osłabła. Hiszpan koniec końców utrzymał posadę, ale wokół jego pracy pojawiło się sporo znaków zapytania. I tak minęło lato, a w Łodzi Wisła grała o chociaż częściowe zmazanie plamy z maja, a także odpowiedź na pytanie: na co stać wicemistrzów Polski w tym sezonie? Bo ten sezon będzie inny - w Lidze Mistrzów nie będzie już czasu w złapanie formy za 2-3 miesiące. Trzeba grać tu i teraz, pierwsze starcie z HBC Nantes już za niespełna dwa tygodnie, a każdy punkt przy obecnej formule jest niezwykle cenny.
Latem kibice mogli oglądać Nafciarzy m.in. podczas Procural Cup w ORLEN Arenie. I na tym turnieju ze świetnej strony pokazał się Frederick Bjerre. Z Duńczykiem wiązane są w Płocku ogromne nadzieje - skrzydłowy ma dać nowe możliwości w ataku, zwłaszcza szybkim, a także pewnie egzekwować rzuty karne. Pech chciał, iż już na etapie przygotowań Bjerre doznał kontuzji barku. Mówiło się o operacji w Barcelonie i przynajmniej kilku miesięcznej przerwie.
A tu nagle Frederick Bjerre znalazł się w składzie na mecz o Superpuchar Polski.
Wisła wygrywa Superpuchar
Początek meczu był niezwykle zacięty i od razu było widać, iż w tym sezonie Industria wzmocniła pozycję bramkarza. Dejana Milosavljeva w Płocku komplementowali już przed sezonem i potwierdziło się - były bramkarz Fuchse Berlin utrzymuje formę i od pierwszego spotkania dał się we znaki Nafciarzom. Długo kroku dotrzymywał mu jego vis-a-vis - w płockiej bramce zaczął Mirko Alilović.
Lepiej zaczęła Wisła, choć kilka razy pomylił się Lovro Mihić. Kielczanie gwałtownie jednak wyrównali i tak też wyglądała pierwsza połowa - mało było fajerwerków, a dużo fizycznej walki. Lepiej odnajdywali się w tym podopieczni Krzysztofa Lijewskiego, którzy w końcówce wypracowali sobie dwubramkową przewagę. Popełnili jednak błędy i Michał Daszek rzutem przez całe boisko ustalił wynik pierwszej odsłony na 13:13.
W drugiej odsłonie przez dłuższy czas kilka się zmieniało. Żadna ze stron nie potrafiła odskoczyć z wynikiem. Aż na parkiet wszedł Siergiej Kosorotov - Rosjanin sezonu 2025/26 nie zaliczył do udanych, ale w nowy wszeł fenomenalnie. Rzucał z drugiej linii, z 6. metra. Kroku dotrzymywał mu Bjerre, który poza jedną pomyłką z 7. metra wykorzystał to co, co stworzyli mu koledzy. Duńczyk dał też nowe możliwości gry - szybkie wznowienie, kontra.
W końcówce Nafciarze wypracowali kilkubramkową przewagę i nie oddali jej do samego końca. Na korzyść Wisły grała z pewnością dłuższa ławka - w zespole Industrii brakowało m.in. Szymona Sićki, Michała Olejniczaka czy Arkadiusza Moryty. Nafciarze wygrali 27:24 i do Płocka wrócą z Superpucharem Polski!
Industria Kielce - ORLEN Wisła Płock 24:27 (13:13)
Industria Kielce: Morawski, Kaleta, Milosavljev – Yusuf 1, Jędraszczyk 2, Klarica, Kounkoud 1, Bos 1, Latosiński, Karalek 6, Rabchynski 1, Vlah 5, Monar, Jarosiewicz 2, Nahi 5.
ORLEN Wisła Płock: Vujović, Alilović – Daszek 3, Janc 4, Susnja 1, Morales, Szita 1, Richardson 2, Zarabec, Fazekas 2, Krajewski, Dawydzik 1, Mihić 1, Ilic 1, Bjerre 6, Kosorotow 5.

















