To się nie spodoba krytykom aut. Najnowsze dane o dojazdach są bezlitosne

moto-przestrzen.pl 2 godzin temu

Samochód przez cały czas okazuje się najskuteczniejszym sposobem dojazdu z przedmieść do centrów europejskich miast – pokazuje najnowszy raport Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO). Wyniki analiz, obejmujących m.in. Katowice, Budapeszt, Lizbonę, Pragę, Sewillę i Lille, sugerują, iż choćby duże inwestycje w transport publiczny i multimodalne rozwiązania często nie skracają czasu podróży tak skutecznie jak samochód.

Samochód kontra autobus i tramwaj – zwycięzca?

Według ETO samochód pozostaje najszybszym środkiem transportu w większości badanych lokalizacji, szczególnie na trasach między przedmieściami a centrami miast. Na przykład w Katowicach dojazd samochodem z Pyskowic do Uniwersytetu Śląskiego zajmuje około 37 minut, podczas gdy ta sama trasa transportem publicznym trwa ponad 78 minut. Również połączenie z wykorzystaniem systemu multimodalnego (samochód + transport publiczny) nie poprawia znacząco wyniku – potrzeba na to blisko 62 minut.

Jedynie w dwóch z sześciu analizowanych miast – Budapeszcie i Pradze – transport publiczny okazał się szybszy niż podróż samochodem, a w Sewilli najlepszy czas osiąga rower, choć tam infrastruktura rowerowa nie jest spójna na całej trasie.

Dlaczego samochód wciąż przeważa?

Raport ETO wskazuje, iż część problemu wynika z tego, jak planowane są systemy transportowe. Wiele strategii mobilności ogranicza się do granic administracyjnych miast, nie biorąc pod uwagę realnych przepływów mieszkańców z obszarów podmiejskich do centrów. Choć Unia Europejska przeznacza na promocję alternatywnych środków choćby 60 mld euro do 2027 roku, rzeczywisty wpływ tych wydatków na czas podróży pozostaje ograniczony.

W Katowicach dodatkowo brak ograniczeń dla wjazdu samochodów do centrum sprawia, iż wielu kierowców nie odczuwa konieczności zmiany środka transportu – przynajmniej na razie.

Co z komunikacją miejską i multimodalnością?

Chociaż inwestycje w tramwaje, kolej regionalną czy węzły przesiadkowe mają w teorii skracać podróż i ograniczać ruch samochodowy, w praktyce ich efekt często rozmija się z oczekiwaniami. Ekonomiści i urbaniści podkreślają, iż bez kompleksowego podejścia obejmującego obszary metropolitalne jako całość trudno osiągnąć znaczące korzyści czasu dojazdu ani realną konkurencję wobec samochodu.

Wnioski raportu ETO mogą być trudne do przyjęcia dla zwolenników transportu publicznego i polityk ograniczających ruch samochodowy – w rzeczywistości, choćby tam, gdzie komunikacja zbiorowa jest dobrze rozwinięta, auto wciąż pozostaje często najszybszą opcją dojazdu do pracy.

Idź do oryginalnego materiału