Trzeci gol tego napastnika w tym sezonie! ŁKS wyszarpał zwycięstwo w doliczonym czasie gry

1 godzina temu

Nie było miejsca na kolejną porażkę

ŁKS Łódź stanał przed szansą na przełamanie złej passy. Po porażkach z Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Ruchem Chorzów podopieczni Grzegorza Szoki na stadion Króla zmierzyli się z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Łodzianie nie mogli pozwolić sobie na kolejne potknięcie, jeżeli chcą utrzymać kontakt z czołówką Betclic 1. Ligi. Goście również mieli o co walczyć, dlatego gospodarzy czekało wymagające spotkanie.

https://lodzkisport.pl/pilka-nozna/relacje-wciaz-napiete-fabian-piasecki-caly-czas-daleko-od-pierwszej-druzyny-lks-u/mji77zBkGX1uAYSgjxWE

Pierwsza połowa bez goli i bez celnych strzałów

ŁKS bardzo dobrze wszedł w to spotkanie. Od pierwszego gwizdka podopieczni Grzegorza Szoki bardzo wysoko atakowali swoich rywali i często zmuszali ich do błędu. Pierwszą i najlepszą okazję w pierwszej połowie miał Lenard Szczygiel już w 2. minucie. Łodzianie założyli pressing przed polem karnym Podbeskidzia i odzyskali piłkę, a w stuprocentowej sytauacji fatalnie spudłował Szczygieł, który uderzył mocno, ale równie niecelnie.

Podbeskidzie nie pozostawało dłużne i dwukrotnie świetnie rozegali piłkę w polu karnym ŁKS-u z lewej strony. Za każdym razem zabrakło im jednak postawienia kropki nad "i".

W pierwszej części gry Ełkaesiacy jeszcze raz byli bardzo blisko bramki. W 30. minucie Mateusz Wysokiński dośrodkował z rzutu wolnego, a na 11. metrze odnalazł się Andreu Arasa. Jego strzał głową o centymetry minął bramkę Podbeskidzia. Pierwsza połowa zakończyła się jednak bez goli i bez ani jednego celnego strzału.

Ten przyszedł w 53. minucie, gdy po rzucie rożnym do strzału głową znów doszedł Arasa. Jego uderzenie było jednak zbyt słabe. Długo ŁKS walił głową w mur. Ciężko mu było stworzyć czystą pozycję do strzału, mimo iż coraz częściej znajdował się w okolicy bramki rywala.

W doliczonym czasie gry w końcu gospodarze znaleźli drogę do bramki. Po rzucie rożnym najprzytomniej w szesnastce Podbeskidzia zachował się Karol Podliński. Rosły napastnik w dużym tłoku zdołał uderzyć na bramkę. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Niestety już dwie minuty później Podliński został sfaulowany i niebezpiecznie upadł, chwytając się za bark. Potrzebna mu była pomoc medyczna.

ŁKS Łódź 1:0 Podbeskidzie Bielsko-Biała
1:0 - Karol Podliński 90+1'

ŁKS: Węglarz - Rudol, Craciun, Farbiszewski - Keiblinger (Strzałek 80'), Wysokiński (Nowakowski 70'), Kaput (Terlecki 80'), Hinokio, Karasiński (Sokół 57') - Arasa, Szczygieł (Podlisńki 70')

Podbeskidzie: Brańczyk - Majsterek, Biernat, Kasperkiewicz - Sitek (Martosz 51'), Urynowicz, Sewerzyński (Gach 64'), Słomka, Hirosawa (Iwańczyk 64') - Klisiewicz (Shikavka 80'), Rakoczy (Smoliński 80')
https://lodzkisport.pl/pilka-nozna/lodz-zegna-jacka-ziobera-uroczystosci-pogrzebowe-legendy-lks-u/vo6loooGO9qpWWp5JXR8
Idź do oryginalnego materiału