Wisła Płock ulega Górnikowi w ostatnim meczu w okresie na własnym stadionie. Czwarta porażka z rzędu [ZDJĘCIA]

1 godzina temu

Wisła Płock ma bardzo trudną końcówkę sezonu. Mariusz Misiura musi radzić sobie bez kilku ważnych zawodnkików - do zdrowia nie wrócił Dani Pacheco i bardzo prawdopodobne, iż dla Hiszpana sezon już się skończył. Z kolei za nadmiar żółtych kartek w meczu z Górnikiem Zabrze zagrać nie mógł Marcus Haglind-Sangre. Szwed nie zagra więc 100% minut w okresie 2025/26. Z konieczności na lewym stoperze zagrał po raz kolejny Quentin Lecoeuche, a szansę w środku pola po raz kolejny dostał Krystian Pomorski.

Górnik wciąż walczy o wicemistrzostwo i przepustkę do gry w Lidze Mistrzów. Wisła walczyła o przełamanie fatalnej passy. Oba kluby miały więc o co grać, choć nie można powiedzieć, iż spotkanie miało gigantyczny ciężar gatunkowy. Ekipy grały o marzenia, prestiż, wynik, a nie utrzymanie w lidze, co często pęta nogi zawodnikom.

Mimo to pierwsza połowa była bardzo schematyczna, zachowawcza. I Wisła i Górnik skupili się przede wszystkim na obronie, a już zwłaszcza Nafciarze. Gospodarze nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Marcela Łubika. Przyjezdni nie mieli z gry wiele więcej - kilka razy z Yvanem Ikia Dimim problemy miał Dion Gallapeni, raz czy dwa na lewym skrzydle zaszalał Maksym Chłań, ale poza tym Rafał Leszczyński też nie miał za wiele pracy. Bramkarz Wisły często pomagał tylko przy rozegraniu piłki.

Spokojna atmosfera pierwszej połowy przełożyła się na drugą, choć tempo nieco zostało podkręcone. Po 70 minucie pojawiły się choćby sytuacje do zdobycia gola. Wisła jednak swojej nie wykorzystała, a Górnik tak. Niestety, Giannis Niarchos uderzył efektownie, przewrotką, ale tylko w poprzeczkę.

Z kolei goście wykorzystali stratę Saida Hamulicia. Napastnik utrzymał się przy piłce, wyprowadzał atak, ale podał niecelnie. Futbolówkę przejął Lukas Ambros, podprowadził kilkadziesiąt metrów i podał do Chłania. Skrzydłowy wymanewrował Nemanję Mijuskovicia i uderzył przy słupku, Rafał Leszczyński był bez szans.

Wisła atakowała, niezłą okazję miał Żan Rogelj, ale uderzył wprost w Łubika. Szansę na dobicie Wisły w ostatniej minucie doliczonego czasu gry miał Łukasz Podolski, ale napastnik uderzył niecelnie.

Nafciarze przegrali czwarty mecz z rzędu w PKO Ekstraklasie. W ostatniej kolejce Wisła Płock zagra na wyjeździe z Lechem Poznań.

Wisła Płock - Górnik Zabrze 0:1 (0:0)

Idź do oryginalnego materiału