Zbliża się ogromny kryzys. Zabraknie miliona ludzi. To wpłynie na każdego

1 godzina temu

Czarne chmury zbierają się nad europejską gospodarką. Logistyczna mapa kontynentu świeci pustkami, a przewoźnicy walczą o przetrwanie. Prognozy są katastrofalne: do 2028 roku w Unii Europejskiej zabraknie choćby 745 tysięcy kierowców ciężarówek. W Polsce ten dramat rozgrywa się już teraz – rynek wchłonąłby od ręki choćby 200 tysięcy pracowników, ale chętnych brak.

fot. Warszawa w Pigułce

Polska i Unia Europejska stoją w obliczu potężnego kryzysu kadrowego w transporcie drogowym. Deficyt rąk do pracy w naszym kraju szacuje się już na 100-200 tysięcy osób, a liczba wakatów stale rośnie. Mimo ogromnego zapotrzebowania, branża nie potrafi przyciągnąć nowych kadr, co grozi paraliżem łańcuchów dostaw.

Zaporowa cena wejścia i upokorzenia w trasie

Dlaczego młodzi ludzie omijają ten zawód szerokim łukiem? Barierą na start są pieniądze. Koszt wyszkolenia kierowcy zawodowego to w tej chwili wydatek przekraczający 10 tysięcy złotych. Jednak to nie finanse są największym straszakiem, ale skrajnie trudne warunki pracy i specyficzny styl życia, który oznacza ciągłą rozłąkę z domem.

Raport Fundacji Truckers Life obnaża smutną codzienność polskich tras. Ponad połowa kierowców skarży się na brak dostępu do prysznica w miejscach załadunku i rozładunku. Aż 41 procent wskazuje na brak dostępu do toalety, co jest poważnym zaniedbaniem sanitarnym. Do tego dochodzi arogancja obsługi u odbiorców towarów, która często traktuje kierowców nieprofesjonalnie, nie informując choćby o przyczynach opóźnień w rozładunku.

Pensja nie rekompensuje samotności

Mity o fortunie zarabianej „za kółkiem” zderzają się z rzeczywistością. Średnie zarobki w transporcie krajowym wahają się od 5 do 8 tysięcy złotych „na rękę”, a w międzynarodowym – od 8,5 do 10 tysięcy złotych netto. Choć kwoty te mogą wydawać się wysokie, przestają robić wrażenie po przeliczeniu na liczbę godzin pracy i uwzględnieniu braku snu we własnym łóżku.

Problemem jest struktura wynagrodzeń. Podstawa jest często niska, a pensję ratują premie za przejechane kilometry czy bonusy za oszczędne spalanie paliwa. Co gorsza, perspektywy maleją z wiekiem. Po 40. roku życia zarobki często spadają, ponieważ starsi kierowcy rzadziej decydują się na wyczerpujące, długie trasy. Obecne płace nie są w stanie zrekompensować izolacji od rodziny i tysięcy godzin spędzonych w samotności.

Co to oznacza dla Ciebie? Puste półki i drożyzna

Zapaść w branży transportowej to nie tylko problem firm logistycznych. Konsekwencje odczujemy wszyscy w sklepach:

  • Wzrost cen produktów: Brak kierowców wymusza podwyżki płac, co przekłada się na wyższe koszty transportu. Finalnie zapłacisz więcej za każdy towar dowieziony do sklepu.
  • Opóźnienia w dostawach: Deficyt rzędu 200 tysięcy pracowników w Polsce oznacza, iż towary mogą nie dotrzeć na czas. Ryzyko pustych półek czy opóźnionych przesyłek kurierskich staje się realne.
  • Koszty usług: jeżeli planujesz budowę domu lub remont, licz się z wyższymi cenami za dowiezienie materiałów budowlanych, bo firmom brakuje rąk do pracy.
Idź do oryginalnego materiału