Lekarze reagują na aferę w Szpitalu Południowym

bejsment.com 2 godzin temu

Dr Dymitr Książek

Afera wokół nieprawidłowości w Szpitalu Południowym w Warszawie wywołuje kolejne reakcje w środowisku medycznym. Głos w sprawie zabrał dr Dymitr Książek, ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Międzylesiu, który przyznał, iż o problemach w tej placówce mówiło się od dłuższego czasu.

Lekarz podkreślił, iż wszelkie patologie w ochronie zdrowia powinny być zdecydowanie eliminowane. Jak zaznaczył, zarządzanie szpitalnymi oddziałami ratunkowymi powinno należeć wyłącznie do doświadczonych specjalistów medycyny ratunkowej. Jego zdaniem powierzenie takich funkcji osobom bez odpowiednich kwalifikacji może prowadzić do poważnych błędów zagrażających życiu pacjentów.

Dr Książek ocenił również, iż sprawa Szpitala Południowego powinna zostać szczegółowo wyjaśniona, a jedną z możliwości mogłoby być powołanie komisji śledczej. Według niego pozwoliłoby to ujawnić ewentualne nieprawidłowości i zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.

Odniósł się także do informacji o tzw. „saloniku VIP”. Wyjaśnił, iż w kierowanym przez niego szpitalu funkcjonuje pomieszczenie potocznie określane w ten sposób, jednak służy ono wyłącznie pacjentom znajdującym się w kryzysie bezdomności lub uzależnienia od alkoholu. Jak zaznaczył, jest to sala obserwacyjna, w której chorzy otrzymują opiekę medyczną oraz pomoc w zapewnieniu podstawowych warunków higienicznych.

Wywiad skomentował również dziennikarz Kanału Zero Patryk Słowik. Napisał w mediach społecznościowych, iż wypowiedź dr. Książka przełamuje – jego zdaniem – dotychczasową zmowę milczenia wokół nieprawidłowości, które miały występować na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego.

Warszawski Szpital Południowy przy ulicy Pileckiego na Ursynowie od kilku dni znajduje się w centrum jednej z największych afer medyczno-politycznych ostatnich lat. Sprawa łączy wysokie zarobki, przywileje dla polityków, poważne zarzuty o błędy medyczne i śmierci pacjentów, a także fałszowanie dokumentów.

Wszystko zaczęło się od publikacji portalu Zero.pl, która ujawniła szokujące zarobki Dawida Kacprzyka – koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, radnego dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej. W 2025 roku, będąc jeszcze w trakcie specjalizacji z anestezjologii, zarobił około miliona złotych.

Kolejnym elementem było ujawnienie nieoficjalnego „saloniku VIP” na SOR-ze. Według doniesień, działacze i sympatycy Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodziny mieli być przyjmowani poza kolejką, z pominięciem standardowego triażu, i korzystać z ekspresowej diagnostyki.

Sprawa nabrała dramatycznego wymiaru po wywiadzie doktora Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora oddziału chirurgii Szpitala Południowego. Lekarz oskarżył Kacprzyka o nieprawidłowe zarządzanie SOR-em, dopuszczanie niedoświadczonego personelu do skomplikowanych procedur oraz zaniedbania prowadzące do śmierci pacjentów, między innymi przypadku pacjenta, który zmarł w łazience na oddziale ratunkowym.

Jędrzejewski twierdził, iż zgłaszał problemy władzom szpitala i miasta, w tym prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu, jednak bez skutku. W efekcie tych interwencji stracił pracę.

W sprawie wszczęto już kilka śledztw: o oszustwo na szkodę szpitala na kwotę ponad 500 tysięcy złotych związane z fakturami Kacprzyka, nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego oraz śledztwo w prosektorium dotyczące sfałszowania kart zgonów aż 20 pacjentów.

Sprawy przekazano do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Naczelna Rada Lekarska przygotowuje wniosek o zawieszenie Kacprzykowi prawa wykonywania zawodu. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało kontrole na SOR-ach. Prokuratura bada także wcześniejsze postępowania dotyczące szpitala – od 2023 roku wszczęto ich już kilkadziesiąt.

Koalicja Obywatelska i władze Warszawy podkreślają, iż nie tolerują nieprawidłowości i zapowiadają wyciągnięcie konsekwencji. Donald Tusk stwierdził, iż odpowiedzialni nie pozostaną bezkarni. Opozycja oskarża rządzących o układzik i ochronę „swoich”, domagając się dymisji odpowiedzialnych za nadzór nad stołeczną ochroną zdrowia.

Szpital Południowy stał się symbolem szerszego problemu: „równi i równiejsi” w dostępie do publicznej służby zdrowia oraz braku realnego nadzoru nad wydawaniem publicznych pieniędzy.

Sprawa jest rozwojowa. Prokuratura i CBA analizują dokumentację medyczną, przesłuchują świadków, a opinia publiczna czeka na konkrety w sprawie ewentualnych błędów medycznych i ich skutków dla pacjentów. Dawid Kacprzyk zaprzecza większości zarzutów i grozi pozwami o zniesławienie.

Idź do oryginalnego materiału