Spotkanie już przed pierwszym gwizdkiem miało swój ciężar. Ciężar tabeli i wyników z innych stadionów. Nie sposób było uciec od świadomości, iż wynik meczu z GKS-em poprowadzi albo ku oddechowi, albo ku dusznej końcówce sezonu. W przypadku potknięcia Olimpia wchodziłaby w strefę z wyraźnym widmem spadku. Zwycięstwo byłoby niczym uchylone okno w dusznym pokoju. Wystarczyło je tylko otworzyć.