Długo wyczekiwana ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż Strumienia Junikowskiego miała stać się wizytówką Lubonia oraz miejscem codziennego odpoczynku dla mieszkańców. Inwestycja, realizowana z myślą o poprawie jakości życia i stworzeniu przestrzeni rekreacyjnej z prawdziwego zdarzenia, jeszcze kilka dni temu budziła entuzjazm. Dziś, choć przyroda nie zawodzi, obraz tego miejsca wywołuje raczej rozczarowanie niż dumę.
Strumień Junikowski należy do najcenniejszych przyrodniczo zakątków miasta. Spacer nową trasą pozwala podziwiać charakterystyczną roślinność terenów podmokłych, a także obserwować kaczki, które gwałtownie zadomowiły się w tej okolicy. Nowoczesne oświetlenie i świeżo zamontowane ławki zapowiadały komfortowy wypoczynek w otoczeniu natury. Wszystko wskazywało na to, iż Luboń zyskał potrzebną przestrzeń rekreacyjną, której w mieście wyraźnie brakuje.
Rzeczywistość gwałtownie jednak zweryfikowała te oczekiwania. Wystarczy krótki spacer, by zauważyć, iż nowe kosze na śmieci, zamiast świadczyć o dbałości o porządek, zostały pokryte nieestetycznymi napisami. Ławki są zabrudzone, a w ich pobliżu zalegają porozrzucane odpady. Śmieci można znaleźć również w zaroślach wzdłuż ścieżki. Największe ich nagromadzenie widoczne jest właśnie przy miejscach odpoczynku i betonowych koszach.
Mieszkaniec ulicy Źródlanej zwraca uwagę, iż problem może wynikać nie tylko z braku odpowiedzialności użytkowników, ale także z kwestii organizacyjnych. Jego zdaniem kosze mogą być opróżniane zbyt rzadko, a ich konstrukcja sprawia, iż przy silniejszym wietrze zawartość łatwo wydostaje się na zewnątrz. Niezależnie od przyczyn, efekt jest ten sam – przestrzeń, która miała sprzyjać relaksowi, zaczyna sprawiać wrażenie zaniedbanej.
Opisana sytuacja przypomina znaną w urbanistyce teorię „wybitych szyb”, zgodnie z którą choćby drobne akty wandalizmu, jeżeli nie są gwałtownie usuwane, prowadzą do dalszej degradacji przestrzeni. Nieusunięte graffiti czy brudne ławki mogą tworzyć wrażenie przyzwolenia na kolejne zniszczenia. W konsekwencji coraz mniej osób czuje się odpowiedzialnych za wspólne dobro.
Nowa infrastruktura to nie tylko koszt budowy, ale także obowiązek systematycznego utrzymania. Skoro inwestycja została niedawno oddana do użytku, można przypuszczać, iż obowiązuje jeszcze gwarancja wykonawcy lub funkcjonuje harmonogram sprzątania. W praktyce trudno jednak dostrzec efekty bieżącej konserwacji. Pojawiają się pytania o skuteczność nadzoru, częstotliwość opróżniania koszy, usuwanie graffiti oraz obecność służb porządkowych czy straży miejskiej.
Można również zauważyć, iż teren gwałtownie stał się miejscem wieczornych spotkań towarzyskich. Mieszkańcy sygnalizują, iż po zmroku przy ławkach gromadzą się grupy młodzieży, którym często towarzyszy alkohol, a rano w okolicy pozostają butelki i puszki. Zdarza się także, iż na ławkach nocują osoby nietrzeźwe lub bezdomne. Tego typu sytuacje dodatkowo wpływają na poczucie bezpieczeństwa i estetykę miejsca, które miało służyć rodzinom z dziećmi, spacerowiczom i rowerzystom.
Jeżeli nowa przestrzeń rekreacyjna ma rzeczywiście pełnić funkcję wizytówki Lubonia, konieczne jest szybkie reagowanie na pierwsze sygnały problemów. Odpowiedzialność za stan tego terenu spoczywa zarówno na użytkownikach, jak i na miejskich służbach. Brak nadzoru i bieżących działań porządkowych może sprawić, iż miejsce o dużym potencjale przyrodniczym zamiast sprzyjać wypoczynkowi stanie się obszarem omijanym przez mieszkańców.
Beata Spychała
Ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż Strumienia Junikowskiego fot. Beata Spychała
Ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż Strumienia Junikowskiego fot. Beata Spychała
Ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż Strumienia Junikowskiego fot. Beata Spychała
Ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż Strumienia Junikowskiego fot. Beata Spychała
Kaczki, które zadomowiły się w tej okolicy fot. Beata Spychała
3 godzin temu













