Piłkarze GKS Tychy zagrali z chęcią, pomysłem, ale bez efektu. Odmieniony zespół Trójkolorowych przegrał pierwsze ligowe spotkanie z Wisłą Kraków 1:3 (1:2) i nie pomógł sobie w walce o utrzymanie w lidze. Z kolei Wisła po falstarcie, w kolejnej części meczu przejęła inicjatywę i potwierdziła, iż jest na dobrej drodze do awansu.
Oba zespoły przystępowały do pierwszego spotkania ligowego w nowym roku będąc w kompletnie innej sytuacji. Wisła, lider tabeli z dziewięcioma punktami przewagi nad drugą Polonią Bytom, jest na dobrej drodze do upragnionego powrotu do ekstraklasy. Z kolei w Tychach jesień była sportową porażką, a drużyna GKS-u zimę spędziła w strefie spadkowej. W międzyczasie dokonano prawdziwej rewolucji w kadrze, ściągając aż dziewięciu nowych piłkarzy. Sześciu z nich wyszło w pierwszym składzie spotkania inaugurującego ligowe zmagania w 2026 roku.
Dobry początek tyszan przyniósł im w końcu gola, choć w nieoczekiwanych okolicznościach. W 18. minucie bramkarz Białej Gwiazdy Patryk Letkiewicz źle zagrał piłkę do jednego ze swoich partnerów, tę błyskawicznie odebrał Marcin Listkowski, a Bartłomiej Barański wbił ją do pustej bramki.
Wiślacy jednak dość gwałtownie odwrócili losy meczu, na dodatek za sprawą dwóch „bliźniaczych” bramek. W 28. minucie Frederico Duarte dośrodkował prosto na głowę niepilnowanego Mariusza Kuziemki, który pokonał stojącego w tyskiej bramce Jakuba Mądrzyka, a dwie minuty później portugalski skrzydłowy ponownie z lewej strony dorzucił na głowę Kuziemki, który ponownie skutecznie wykończył akcję.
Ciekawa i atrakcyjna dla widzów pierwsza połowa zwiastowała kolejne emocje po przerwie, ale tempo nieco spadło, a gra stała się bardziej wyrachowana. Zarysowała się też przewaga krakowskiego zespołu.
Czas grał na niekorzyść tyskiej ekipy, więc trener Łukasz Piszczek w końcu sięgnął po zawodników z ławki, a na boisku zameldowali się Bartosz Jankowski, Damian Kądzior i Piotr Krawczyk.
Finalnie jednak to Wisła podwyższyła prowadzenie w 71. minucie. Z rzutu wolnego dograł były zawodnik tyskiego klubu Julius Ertlthaler, a w polu karnym najlepiej odnalazł się Wiktor Biedrzycki, który zdobył gola numer trzy dla swojej drużyny.
Z tyskiej strony brakowało kreowania sytuacji bramkowych. Od 81. minuty Wisła grała w dziesiątkę po brzydkim faulu Szymona Kawały na Tobiaszu Kubiku. Co nietypowe, młody zawodnik krakowskiej drużyny otrzymał czerwoną kartkę nieco ponad minutę po wejściu na boisko z ławki. Ale choćby to nie sprawiło, iż tyszanie przenieśli ciężar gry pod pole karne gospodarzy. Więcej, wciąż musieli być czujni w tyłach, bo pewni swego Wiślacy potrafili zagrozić bramce GKS-u choćby w osłabieniu.
Koniec końców obie strony kończyły mecz w dziesiątkę, bo w ostatniej akcji spotkania Luis da Silva otrzymał drugie „żółtko” za próbę wymuszenia rzutu karnego. Dla wyniku nie miało to jednak żadnego znaczenia i mecz zakończył się wygraną krakowskiej drużyny, która umocniła się na prowadzeniu w ligowym zestawieniu. GKS za to czeka trudna walka o utrzymanie w kolejnych spotkaniach.
Kamil Hajduk
6 lutego 2026, Synerise Arena w Krakowie
Wisła Kraków – GKS Tychy 3:1 (2:1)
Bramki: 18’ Barański – 28’ 30’ Kuziemka, 71′ Biedrzycki.
Wisła: Letkiewicz – Giger, Biedrzycki, Colley, Krzyżanowski – Carbo, Igbekeme – Kuziemka (71’ Sanchez), Ertlthaler (79’ Lelieveld), Duarte (79’ Kawała) – Rodado.
GKS: Mądrzyk – Keiblinger (64’ Jankowski), Tecław, Łasicki, Silva, Błachewicz (46’ Kubik) – Bieroński (84’ Wełniak), Listkowski – Łysiak, Rumin (64’ Krawczyk), Barański (64’ Kądzior).
Żółte kartki: Ertlthaler – Listkowski, Silva, Krawczyk.
Czerwone kartki: Szymon Kawała (w 81. minucie za faul), Luis da Silva (w 94. minucie za drugą żółtą).

1 godzina temu
















